Zbrodnia bez kary. Ziobro obiecywał, że "ministerstwo zrobi wszystko"

Warszawa

Ziobro o wznowieniu śledztwa TVN24
wideo 2/3

Równo rok temu prokurator generalny Zbigniew Ziobro obiecał, że "ministerstwo zrobi wszystko", by znaleźć winnych zabójstwa znanej działaczki lokatorskiej. Jolanta Brzeska spaliła się żywcem na obrzeżach Lasu Kabackiego. Do tej pory, ponad sześć lat od zbrodni, nikomu nie przedstawiono zarzutów.

19 sierpnia 2016 roku Zbigniew Ziobro mówił podczas konferencji prasowej do licznie zgromadzonych dziennikarzy: - Nie mogę zagwarantować sukcesu rozwiązania sprawy, ale obiecuję, że ministerstwo zrobi wszystko, aby ta sprawa była wnikliwie zbadana. To postępowanie jest po to, aby nie było następnych. Aby ci, którzy dopuścili się tej zbrodni, teraz czuli na sobie oddech wymiaru sprawiedliwości i rzetelne śledztwo, które będzie w tej sprawie, czynności procesowe i operacyjne, które będą w tej sprawie podejmowane - zapewnił Ziobro.

Przedłużone śledztwo

Od tamtej konferencji prasowej minął równo rok. Sprawą tajemniczej śmierci działaczki zajmuje się Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Czy nowe śledztwo przyniosło jakieś efekty? Czy wyjaśniły się niejasności związane z okolicznościami jej śmierci? Czy ustalono podejrzanych o pozbawienie jej życia? Tego prokuratura nie zdradza. Wiadomo jednak, że na razie nikomu nie postawiono zarzutów.

- Śledztwo zostało przedłużone do 30 września. Prokurator wykonuje wcześniej zaplanowane czynności, o których nie możemy mówić, bo mogłoby to wpłynąć na ich przebieg - mówi tvnwarszawa.pl prokurator Ewa Burdzińska z gdańskiej prokuratury. - Czynności trwają zgodnie z założonym i opracowanym przez prokuratora planem śledztwa - dodaje.

Nad sprawą pod nadzorem gdańskiego prokuratora pracuje zespół policjantów z Centralnego Biura Śledczego oraz z Komendy Stołecznej Policji.

Przesłuchania, przeszukania

W marcu, sześć lat po śmierci Jolanty Brzeskiej funkcjonariusze przeszukali miejsce, w którym znaleziono jej zwęglone zwłoki. Nie ujawnili jednak czy coś znaleźli.

Przesłuchano też kilkadziesiąt osób. Niektóre, jak już informowała prokuratura, były przesłuchane po raz pierwszy, inne po raz kolejny (to takie, które były świadkami w umorzonym śledztwie warszawskim), a niektóre były ze sobą konfrontowane - czyli przesłuchiwane równolegle.

Śledztwo dotyczy zabójstwa Jolanty Brzeskiej, ale według naszych informacji badano w nim także wersję samobójstwa. Pytaliśmy o to prokuraturę - nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

- Każdy wątek jest szczegółowo wyjaśniany - podkreśla prokurator Burdzińska. - Mogę tylko powiedzieć, że czynności są wykonywane rytmicznie i systematycznie. I naprawdę są one bardzo szczegółowe. Na obecnym etapie postępowania dla dobra śledztwa prokuratura nie podaje szczegółowych informacji.

Podsłuchy nie pomogły

Wznowienie umorzonego przed laty śledztwa w sprawie zabójstwa Jolanty Brzeskiej, było drobiazgowo zaplanowane, łącznie z tym, że ze znacznym wyprzedzeniem ustalono datę, w której mediom zostanie przekazana informacja o podjęciu postępowania na nowo.

Chodziło o to, by osobom, które śledczy podejrzewali o związek ze śmiercią Brzeskiej, włączyć podsłuch na telefonach. Prokuratorzy mieli bowiem nadzieję, że relacje z konferencji prasowej ministra Ziobro wywołają jakąś reakcję u podsłuchiwanych osób. Ale ten pomysł nie przyniósł spodziewanych efektów. A przynajmniej nie takich, które pozwalałby na udowodnienie, że te osoby miały związek ze śmiercią Brzeskiej.

Niektóre z tych osób były już wcześniej podsłuchiwane, w innym śledztwie. Wówczas też nie nagrało się nic o zabójstwie z 2011 r., co miałoby znaczenie dla sprawy.

Wstrząs termiczny

Od śmierci Jolanty Brzeskiej minęło ponad sześć lat. Jej zwłoki odnalazł spacerowicz na terenie Parku Kultury w Powsinie. Ciało jeszcze się tliło.

Policja i prokuratura początkowo podejrzewały, że kobieta popełniła samobójstwo. Wskazywały na to wyniki sekcji zwłok. Biegli uznali, że zmarła w wyniku "wstrząsu termicznego", czyli spaliła się żywcem. Wskazywała na to obecność sadzy w dolnych drogach oddechowych.

Ostatecznie jednak prokuratura przyjęła, że śmierć Jolanty Brzeskiej była skutkiem zabójstwa, a ze zbrodnią mógł mieć związek ktoś z kręgu osób zajmujących się odzyskiwaniem nieruchomości w ramach tzw. reprywatyzacji. Jolanta Brzeska była lokatorką mieszkania w zreprywatyzowanej kamienicy.

Wersję o samobójstwie uznano za najmniej prawdopodobną, ale nie wykluczono jej definitywnie.

Zobacz materiał na temat zagadkowej śmierci Jolanty Brzeskiej:

Sprawa Jolanty Brzeskiej
TVN24

pm//ec