Zarzuty za próbę utopienia szczeniaka. Miał związane łapy, w worku był kamień

Warszawa

Zarzuty dla dwóch kobietTVN24
wideo 2/2

W środę w okolicach Góry Kalwarii policja zatrzymała dwie kobiety. Jak ustalono, miały one skakać po dużym worku, a później próbować go wrzucić do stawu. W środku był kilkumiesięczny szczeniak. Matka i córka usłyszały zarzuty.

- Sytuacja miała miejsce 15 sierpnia przed południem. Kobieta spacerująca przy jednym ze stawów w gminie Góra Kalwaria zauważyła, jak dwie kobiety nad stawem kopią w worek i próbują zanurzyć go w wodzie. Z worka wydobywał się skowyt zwierzęcia - powiedział komisarz Jarosław Sawicki, oficer prasowy z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie.

Skrępowane łapy, w worku - kamień

Kobieta zaczęła krzyczeć i wtedy kopiące worek osoby uciekły, a potem odjechały zaparkowanym w pobliżu samochodem. W worku na gruz budowlany był kolejny worek foliowy, a w nim zakrwawiony około pięciomiesięczny pies. Łapy miał skrępowane taśmą klejącą. Do worka wrzucono także duży kamień.

Wraz z mężem kobieta zabrała psa na komisariat w Górze Kalwarii i zgłosiła próbę jego zabicia.

Na miejsce wezwano załogę fundacji Animal Rescue Polska, a ta zajęła się rannym psem i nadała mu imię Misio. Wolontariusze użyli podstępu, by odnaleźć sprawców.

Kobiety usłyszały zarzuty

- Postanowiliśmy opublikować zdjęcie psiaka i oznajmić, że błąkał się on nad Wisłą. Nie chcieliśmy wystraszyć sprawczyń ani świadków. Po godzinie zgłosiła się roztrzęsiona właścicielka. Opisała psa bardzo dokładnie, informując, że kilka godzin wcześniej uciekł jej ze smyczy. Postanowiliśmy pojechać do niej, aby sprawdzić, czy to ona próbowała zabić psa, pakując go żywcem do worka, a następnie, kopiąc go, wyrzuciła do wody. Zabraliśmy świadka, która widziała twarze kobiet uciekających autem z miejsca zdarzenia - poinformował Dawid Fabjański z Animal Rescue Polska.

Świadek rozpoznała obie osoby. Wezwano policję.

- Kobiety zostały zatrzymane i usłyszały zarzuty karne wynikające z ustawy o ochronie zwierząt, za co Kodeks karny przewiduje do pięciu lat pozbawienia wolności - powiedział Sawicki. Dodał, że sprawa jeszcze w czwartek trafi do prokuratury w Piasecznie.

Ale fundacja podkreśla, że będzie domagać się najwyższego możliwego wymiaru kary.

"W tej sprawie będziemy występować jako pokrzywdzony i oskarżyciel posiłkowy. Będziemy wnioskować o karę skodyfikowaną za przestępstwo znęcania się ze szczególnym okrucieństwem, adekwatną do czynu, jakiego dopuściła się Inga H. oraz Janina H."- czytamy w komunikacie fundacji Animal Rescue Polska.

"Trudna sytuacja rodzinna"

Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, kobiety miały tłumaczyć, że szczeniak przeszkadzał im, bo mają trudną sytuację rodzinną. Zwierzę było zaczipowane.

- Lekarze stwierdzili znaczną opuchliznę głowy i pyska oraz podejrzenie złamania miednicy. Pies był wychudzony, bał się smyczy. Właściciele musieli się nad nim znęcać już wcześniej. To było z premedytacją przygotowane przestępstwo i próba zabicia zwierzęcia - ocenił Fabjański. I zapewniał, że zwierzę trafiło do jednego z domów tymczasowych i pod okiem technika weterynarii dochodzi do siebie.

Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Kobiety przyznały się do swoich czynów | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Kobiety przyznały się do swoich czynów | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska
Psa uratowała specerowiczka | Fundacja Animal Rescue Polska

Zobacz też materiał TO TERAZ ZWIERZĘTA o uratowanym psie:

PAP/mn/b