"Zamknęłam drzwi, wzięłam portfel i uciekłam jak najdalej"

Warszawa

TVN24Świadek o wybuchu

- Usłyszałam straszny huk, na początku myślałam, że obok się budowa zawaliła. Byłam pewna, że legł w gruzach budynek, który tam budują - relacjonowała pani Anna, mieszkanka warszawskiej kamienicy, gdzie tuż przed godziną 13 doszło w poniedziałek do wybuchu. Budynek jest mocno uszkodzony.

Pani Anna w trakcie wybuchu była w domu. Jej mieszkanie znajduje się w klatce obok tej, w której doszło do eksplozji. - Usłyszałam straszny huk. Wyjrzałam przez okno, zobaczyłam, że na dole stoją ludzie. Zanim wyszłam na klatkę, zadzwoniłam po straż pożarną. Nie wiedziałam, co się stało. Biegnąc na dół zobaczyłam, że w mieszkaniu nr 29 są wybrzuszone drzwi i myślałam, że samo to mieszkanie wybuchło - relacjonowała kobieta.

Dodała, że wcześniej podejrzewała, iż eksplozja miała miejsce na sąsiedniej budowie. - Byłam pewna, że legł w gruzach budynek, który tam budują - zaznaczyła.

"Uciekłam jak najdalej"

- Straszny huk. Ja rozmawiałam przez telefon, do tej pory mnie boli ucho - mówiła.

Kobieta wróciła na chwilę do mieszkania. - Zamknęłam drzwi, wzięłam portfel i uciekłam jak najdalej, bo jeśli to był gaz, to nie wiadomo, co dalej - zauważyła.

Dodała, że nie może teraz wrócić do domu, żeby zabrać resztę rzeczy. - Jestem w samej pidżamie, tylko kurtkę zarzuciłam, i to nie swoją. Chciałabym coś zabrać - mówiła.

Pani Anna podkreśliła, że u niej w mieszkaniu nic się nie stało. - Pion obok uszkodzone są drzwi. U nas w pionie nie ma piecyków gazowych, podobno tam obok są - dodała.

CZYTAJ TEŻ NA TVN24.PL

CZYTAJ TEŻ WIĘCEJ O WYBUCHU W KAMIENICY

eos//rzw