Zamieszana w aferę reprywatyzacyjną. Dymisja w Ministerstwie Sprawiedliwości

Warszawa

Komentarze po zarządzie POKrzysztof Skórzyński, Fakty TVN
wideo 2/35

Urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości Marzena Kruk, która jest zamieszana w aferę reprywatyzacyjną, podała się do dymisji. W poniedziałek orzeczenie w jej sprawie wyda komisja dyscyplinarna, która zajmowała się jej oświadczeniami majątkowymi - poinformował rzecznik ministerstwa Sebastian Kaleta. Kruk jest współwłaścicielką działki przy Chmielnej 70. Jak informowała "Gazeta Wyborcza", otrzymała ponad 38 mln złotych w ramach odszkodowań reprywatyzacyjnych.

Rzecznik resortu sprawiedliwości Sebastian Kaleta poinformował, że Marzena Kruk w ostatnich dniach złożyła rezygnację, jednak o sposobie wygaśnięcia stosunku pracy zdecyduje komisja dyscyplinarna, która zajmuje się jej oświadczeniami majątkowymi. Dodał, że w poniedziałek komisja wyda orzeczenie.

Przekazał, że niezwłocznie po otrzymaniu informacji o nieprawidłowościach wszczęto procedury dyscyplinarne w ramach służby cywilnej, której członkiem od ponad 20 lat jest Marzena Kruk.

Kaleta zaznaczył, że od kwietnia prokuratura bada sprawę oświadczeń majątkowych Kruk. Dodał, że za składanie fałszywych oświadczeń majątkowych grozi odpowiedzialność karna, łącznie z karą pozbawienia wolności.

38 mln złotych w ramach odszkodowań

"Gazeta Wyborcza" podała, że Marzena Kruk, siostra znanego mecenasa Roberta Nowaczyka, który zreprywatyzował ponad 50 nieruchomości w Warszawie, otrzymała od 2011 r. ponad 38 mln złotych w ramach odszkodowań reprywatyzacyjnych.

Kruk jest również współwłaścicielką działki przy Pałacu Kultury (dawny adres Chmielna 70) razem z szefem Okręgowej Rady Adwokackiej Grzegorzem Majewskim i Januszem Piecykiem.

Nazwisko Marzeny Kruk pojawia się w 19 postępowaniach o odszkodowanie prowadzonych w Biurze Gospodarki Nieruchomościami, a w dziewięciu reprezentował ją brat - mecenas Nowaczyk. Od 2011 do 2015 r. urzędniczka dostała pieniądze za sześć nieruchomości, które znajdowały się między innymi na Pradze, Targówku, Mokotowie i Woli. Do wszystkich skupiła roszczenia od dawnych spadkobierców - napisała "Wyborcza".

Urzędnicy zawiadomili prokuraturę o wypłatach dla siostry Nowaczyka. - Kiedy zebraliśmy dokumenty i podliczyliśmy kwoty, zrobiło to na nas wrażenie. Chcielibyśmy, aby prokuratura przyjrzała się tym odszkodowaniom i skonfrontowała je z oświadczeniami majątkowymi pani Kruk - tłumaczył Bartosz Milczarczyk ze stołecznego ratusza w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

js//gak