Zamiast ławek "podpupniki". Nowe wiaty budzą kontrowersje

Warszawa

TVN24Zamiast ławek na przystankach "podpupniki”

W stolicy pojawiają się nowe wiaty, ale budzą też spore kontrowersje. - To są ławki? Bardziej "podpupniki" - mówią warszawiacy o rozwiązaniach zastosowanych na niektórych przystankach. Sprawie przyjrzał się reporter programu "Polska i Świat" TVN24, Łukasz Wieczorek.

W ciągu trzech lat w Warszawie ma stanąć łącznie 1580 nowych wiat. Podzielono je na trzy rodzaje: konkursowe (staną w reprezentacyjnych częściach miasta), konserwatorskie (w miejscach objętych ochroną) oraz seryjne (zastąpią resztę wiat).

Część już zaczęła się pojawiać na ulicach. Tam, gdzie jest więcej miejsca, stanęły większe wiaty z ławeczką. A tam, gdzie go brakuje, ustawiono mniejsze z podpórką, czy jak mówią warszawiacy "z podpupnikiem".

Te budzą kontrowersje. - Bez przesady, co to ma być. Tragedia. - To tak jakbym stała, to po co się opierać – komentują mieszkańcy stolicy.

Nie było miejsca na ławkę

Sprawę wyjaśnia Zarząd Transportu Miejskiego. - W momencie, kiedy jest mniejsza wiata, również pełnowymiarowa ławeczka, by się tam nie zmieściła. Dlatego zdecydowaliśmy się na zainstalowanie tych podpórek - tłumaczy Igor Krajnow, rzecznik ZTM.

Zarząd przekonuje, że takie rozwiązanie ma również zalety. - Siedząc na ławeczce przy wąskiej wiacie deszcz mógłby nam padać na kolana - dodaje Krajnow.

Na razie w stolicy zamontowano cztery takie wiaty, a według planów ma powstać ich około 100. Jednak ZTM zastanawia się, czy nie zrezygnować z podpórek. - Zaskoczył nas rozmiar kontrowersji związanych z podpórkami. Chodzi nam przede wszystkim o komfort użytkowników przystanków. Dlatego niewykluczone, że będziemy starali się zastąpić podpórki, bardziej tradycyjnym siedziskami - podsumowuje Krajnow.

Problematyczne wiaty

O problemach z nowymi wiatami pisaliśmy już pod koniec zeszłego roku. Internauci zwracali uwagę, że choć wiaty są ładne, to nie spełniają swoich podstawowych funkcji: jak ochrona przed wiatrem, śniegiem czy słońcem. ZTM odbierał zarzuty i zachęcał warszawiaków do przesyłania swoich uwag na temat nowych przystanków.

Łukasz Wieczorek/jb/ran