Założyli im blokady na koła, ale i tak próbowali odjechać

Warszawa

Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska
Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska
Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska
Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska
Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska
Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska
Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska
Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska
Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska
Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska
Zniszczona blokada w samochodzie | straż miejska

Blokady zakładane przez strażników na koła nie wzbudzają entuzjazmu. Straż miejska opisała na swojej stronie dwa przypadki kierowców, którzy nie potrafili pogodzić się z unieruchomieniem ich samochodów.

Obie sprawy zakończyły się wezwaniem policji, obie dotyczą kierowców samochodów marki BMW.

Młotkiem w kłódkę

Jak poinformowała warszawska straż miejska, pierwsza sytuacja miała miejsce we wtorek około godziny 10.

Funkcjonariusze dostali komunikat, że na ulicy Piaskowej na Woli, ktoś uszkodził blokadę, założoną na koło za nieprawidłowe parkowanie.

Gdy dotarli na miejsce, zauważyli lawetę pomocy drogowej stojąca przed jednym z domów. Na niej stało czarne BMW. Właśnie to auto zostało wcześniej unieruchomione blokadą.

Straż miejska informuje w komunikacie, że kierowca pomocy drogowej przekazał funkcjonariuszom, że rozbił młotkiem kłódkę w blokadzie i przygotował auto do holowania. Miał to zrobić na polecenie właściciela samochodu.

- Usuwanie blokady to łamanie prawa. Nie wiemy dlaczego mężczyzna chciał holować auto - mówi Jerzy Jabraszko ze straży miejskiej.

Strażnicy wezwali policję. Funkcjonariusze będą wyjaśniać okoliczności zdarzenie.

Odjechał z blokadą na kole

Do drugiego ze zdarzeń doszło w ubiegłym tygodniu, w sobotę.

Jak podaje straż miejska, na ulicy Niemcewicza na Ochocie funkcjonariusze zwrócili uwagę na samochód, którego kierowca jechał po chodniku. Nie przejmując się strażnikami zaparkował i odszedł.

W związku z nieprawidłowym parkowaniem, strażnicy zablokowali przednie koło w aucie tego kierowcy, gdyż zaniepokoiło ich zachowanie mężczyzny.

Po kilku minutach, kierowca wrócił do samochodu, po czym zaczął domagać się zdjęcia blokady. Jak relacjonuje straż miejska, okazało się, że nie ma przy sobie dokumentów. Gdy strażnicy sprzeciwili się, kierowca zaczął zachowywać się wulgarnie, a w końcu agresywnie.

W pewnej chwili, wsiadł do unieruchomionego auta i próbował odjechać. Jednak 50 metrów dalej, strażnicy zablokowali kierującemu przejazd i wezwali na miejsce policję. Mężczyzna został zatrzymany.

- Mężczyźnie udało się odjechać z założoną blokadą, zapewne uszkadzając swój własny samochód. Blokada mogła być niezaciśnięta do końca - wyjaśnił Jerzy Jabraszko ze straży miejskiej.

Mandat i dochodzenie

Jak podkreśla straż w komunikacie, za przejazd chodnikiem, złamanie zasad parkowania i za brak dokumentów grozi 400 złotych mandatu.

Osobnym sprawa to znieważenie funkcjonariusza na służbie oraz zniszczenie mienia, czyli blokady. Wyjaśnieniem tego, czy doszło do tych przestępstw w trakcie interwencji zajmie się policja.

Pisaliśmy też o "chaosie parkingowym", który osiągnął zenit:

em/pm

Pięć kluczowych propozycji MJNtvnwarszawa.pl
wideo 2/3