Zakłócone obchody. Ścibor-Rylski: przeproście

Warszawa

TVN24Zapłonął ogień na Kopcu Powstania

- Serce boli, dlaczego wydajecie takie okrzyki? Przeproście - mówił Zbigniew Ścibor-Rylski prezes Związku Powstańców Warszawskich do tłumu skandującego "Precz z komuną". Bronił też wygwizdanej Hanny Gronkiewicz-Waltz. - Mówicie chwała bohaterom, a Ci bohaterowie płaczą, gdy słyszą wasze słowa. Jeżeli nie przeprosicie nie przyjdę tu - zakończył emocjonalną przemowę.

Na Kopcu Powstania Warszawskiego w środę wieczorem zgromadziło się kilka tysięcy osób. W zapaleniu ognia w hołdzie Powstańcom udział wzięli m.in. reprezentanci parlamentu, przedstawiciele władz miasta m.in. prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, przewodnicząca Rady Miasta Ewa Malinowska-Grupińska, samorządowcy, duchowni i harcerze.

"Serce boli, dlaczego wydajecie takie okrzyki"Uroczystości zakłóciły gwizdy, petardy i okrzyki: "Precz z komuną", "Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę", czy: "A na drzewach zamiast liści, będą wisieć komuniści".

"Przeprosicie?" - Całe przemówienie Zbigniewa Ścibora - Rylskiego
Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl

- Serce boli, dlaczego wydajecie takie okrzyki? Zastanówcie się. Jak można. Gdzie macie komunę? Wiele tysięcy osób oddało życie, aby nie było komuny. Przepraszajcie, bo inaczej nie przyjmiemy waszych hołdów. Jest wolna Polska możecie mówić wszystko, ale nie wolno wznosić takich okrzyków na takiej uroczystości. Serce moje jest z wami, ale jak możecie tak mówić. Mówicie chwała bohaterom, a Ci bohaterowie płaczą, gdy słyszą wasze słowa - w emocjonalnej przemowie do tłumu mówił prezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Ścibor-Rylski. Zaapelował, aby uczucia i poglądy polityczne wyrażać gdzie indziej. Po przemówieniu Ścibora-Rylskiego rozległy się oklaski większości zgromadzonych.

- Powiedzcie przepraszam. Walczyliśmy o wolną niepodległą Polskę i taką Polskę mamy. Teraz jest pokój. Rządzący są Polakami. Rządzą ludzie przez nas wybrani. Wasze słowa nie przystoją na cmentarzu. Nie wolno takich słów tu mówić. Jeżeli nie przeprosicie, nie przyjdę tu. Przeprosicie? - pytał.

Tłum skandował "Dziękujemy za Madonnę".

Część ludzi odpowiedziała "Nie", część zgoromadzonych opuściła uroczystość na Kopcu. W tłumie pojawił się ksiądz z szalikiem Polonii Warszawa. Ci, którzy go zauważyli, krzyczeli - Zdejmij tę szmatę. Uroczystość trwała dalej. Po Ściborze-Rylskim przemawiała Hanna Gronkiewicz - Waltz, która została wygwizdana. Tłum skandował "Dziękujemy za Madonnę".

- Powstańcy nie wiedzieli, że Powstanie może potrwać 63 dni. Zginęło w tym czasie tyle ludzi, ile żyje często w małym mieście. Zastanawiam się, co Ci ludzie myśleli, co Ci ludzie czuli. Pewnie się bardzo bali. Moja koleżanka została sierotą, ojciec był na froncie. Brat zginął.... - nie dokończyła Hanna Gronkiewicz - Waltz, ponieważ zgasło światło padające na znak Polski Walczącej na Kopcu.

Całe przemówienie Hanny Gronkiewicz - Waltz
Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl

Gdy naprawiono światło, Gronkiewicz - Waltz już nie przemawiała. Zakończyła się oficjalna część uroczystości. Po tej, nad zniczami i wieńcami, część zgromadzonych rozwiesiła napis "Pamiętamy". Odpalono race i petardy. Niektóre dzieci zaczęły płakać przestraszone hukiem. Tłum dalej skandował "Raz sierpem, raz młotem - czerwoną hołotę ".

Kopiec z gruzów stolicyKopiec Powstania został usypany z gruzów zniszczonej w 1944 r. Warszawy. Uporządkowano go z okazji 60. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w 2004 r. Na kopcu stoi kilkumetrowej wielkości znak Polski Walczącej z datą: 1944. Ogień - tradycyjnie zapalany w tym miejscu 1 sierpnia - przynosi z Grobu Nieznanego Żołnierza na pl. Piłsudskiego sztafeta. W jej skład wchodzą m.in. kombatanci, żołnierze i harcerze. Ogień będzie płonął przez 63 dni, do 3 padziernika - daty upadku powstania. Jedna z tablic na monumencie upamiętnia żołnierzy AK, Powstańców warszawskich i mieszkańców Warszawy pomordowanych i poległych w latach 1939-1944 druga twórcę pomnika, żołnierza AK, ppłk Eugeniusza Ajewskiego ps. Kotwa.

Bartosz Andrejuk - b.andrejuk@tvn.pl//ec

Byli też kibice | Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl
Dzieci się bały | Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl
Polska Walcząca | Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl
Były też race | Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl
Byli też kibice | Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl
Dzieci się bały | Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl
Polska Walcząca | Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl
Były też race | Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl
Byli też kibice | Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl
Dzieci się bały | Bartosz Andrejuk /tvnwarszawa.pl