Zakaz stadionowy za uderzenie "Rzeźnika"

Warszawa

| Eurosportfot

Zarząd Legii Warszawa ponownie nałożył na Piotra Staruchowicza zakaz stadionowy. Po sobotnim meczu Ekstraklasy uderzył on w twarz piłkarza Legii i reprezentanta Polski Jakuba Rzeźniczaka. Zareagował też minister sportu i turystyki Adam Giersz, który zwrócił się do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o zajęcie się z urzędu tą sprawą - informuje tvn24.pl.

Do ataku chuligańskiego doszło po ligowym meczu z Ruchem Chorzów przegranym przez Legię 2:3. Najpierw grupa niezadowolonych kibiców z Warszawy miała opluć swoich piłkarzy, gdy schodzili oni do szatni. W utarczki słowne wdał się w nimi Rzeźniczak.

Gdy później legioniści wyszli na pomeczowe rozbieganie emocje ciągle wrzały. Do tunelu prowadzącego na stadion wtargnął Staruchowicz (kieruje na stadionie przy Łazienkowskiej dopingiem kibiców) i uderzył reprezentanta Polski. Ochrona zareagowała dopiero po zdarzeniu.

Odwieszony zakaz

W niedzielę władze klubowe poinformowały, że przyglądają się zdarzeniu. Dziś - jak informuje zarząd Legii (klub należy do Grupy ITI, właściciela m.in. Grupy TVN) - po analizie nagrań postanowiono odwiesić nałożony na Staruchowicza dwuletni zakaz stadionowy nałożony jeszcze w październiku 2009 roku. Został on zawieszony latem 2010 roku po zawarciu ugody między klubem a Stowarzyszeniem Kibiców Legii Warszawa, które zakończyło trzyletni protest kibiców. "Zdarzenie, do którego doszło po meczu z Ruchem jest niedopuszczalne i niezależnie od wszelkich okoliczności towarzyszących temu zajściu, nie miało prawa mieć miejsca. Jesteśmy oburzeni tą sytuacją" - pisze w oświadczeniu prezes Legii Paweł Kosmala.

"Osoba, która dopuściła się tego karygodnego przewinienia dostała od klubu kredyt zaufania. Został on niestety nadużyty i nie mogliśmy podjąć innej decyzji, jak przywrócenie zakazu udziału w imprezach organizowanych na naszym stadionie. Żałujemy, że mimo dobrej woli z naszej strony oraz wstawiennictwa wielu osób, w tym polityków i stołecznych samorządowców, Pan Staruchowicz po raz kolejny dopuścił się zachowania, które spotka się zawsze z naszą zdecydowaną reakcją" – dodaje prezes Kosmala.

"Rażące poczucie bezkarności"

Oburzony zachowaniem kibica jest też minister sportu Adam Giersz. Jak napisano w komunikacie, "bezprecedensowa agresja kibica w stosunku do piłkarza świadczy o rażącym poczuciu bezkarności sprawcy". Minister zwrócił się do prokuratora generalnego, aby ten z urzędu zajął się wydarzeniami z 2 kwietnia.

Jak dodano, "ściganie tego czynu leży w interesie społecznym, niezależnie od stanowiska zajmowanego przez osobę pokrzywdzoną".

Nie ma sprawy?

Z kolei kibice Legii informują, że w poniedziałek "Staruch" i Rzeźniczak rozmawiali ze sobą. "Spotkali się i wyjaśnili wszystkie nieporozumienia" - poinformowało SKLW.

"Obie strony stwierdziły, że działały w afekcie - jeden za dużo powiedział, a drugi nie był w stanie się powstrzymać od czynu, który nie powinien mieć miejsca" - dodano.

Oswidczenie SKLW ukazało się przed decyzją Legii o zakazie stadionowym dla Staruchowicza.

Czytaj też na tvn24.pl

tvn24.pl/rs//mat/par