"Zafundowała warszawiakom paraliż miasta". "To pisowska teoria"

Warszawa

TVN 24Goście programu "Tak jest" o prezydenturze Hanny Gronkiewicz-Waltz

- Hanna Gronkiewicz-Waltz zafundowała warszawiakom paraliż całego miasta – powiedział w programie "Tak jest" w TVN24 Paweł Poncyliusz. Były poseł PJN tłumaczył, dlaczego popiera akcję zbierania podpisów ws. odwołania prezydent stolicy. – Pani prezydent zrobiła więcej niż jej poprzednicy przez 16 lat – odpowiedział mu Jacek Wojciechowicz, wiceprezydent stolicy.

- Pani prezydent wprowadza wysokie opłaty za wywóz śmieci. Zafundowała warszawiakom paraliż całego miasta. Nie ma też bardzo ważnej inwestycji dla Pragi, a mianowicie obwodnicy Warszawy. Niedługo kolejna podwyżka cen biletów i jednym z argumentów jej wprowadzenia było zdobycie środków na utrzymanie komunikacji. Tymczasem w sobotę znika wiele linii autobusowych – wyliczał "grzechy" Gronkiewicz-Waltz Paweł Poncyljusz.

"Teoria pisowska"

- Pan Poncyljusz lansuje pisowską teorię. Najlepiej, żeby prezydent miasta przez całą kadencję niczego nie robiła. Ciągle spotykamy się z zarzutem, że albo się nic nie dzieje w mieście, albo że za dużo robót i inwestycji, bo miasto jest rozkopane i się nie da żyć – powiedział Wojciechowicz.

- Przez te 6,5 roku prezydentury, Hanna Gronkiewicz-Waltz zrobiła więcej w Warszawie, niż jej poprzednicy w ciągu 16 lat – dodał.

Wiceprezydent stolicy przypomniał, że miasto pozyskało 8 mld zł środków unijnych i stara się o kolejne. – To co, mamy ich nie wykorzystywać? Mamy nie robić remontów. Nie remontować wiaduktów, które się sypią? A co będzie jeżeli taki wiadukt ulegnie kompletnej degradacji, wtedy oczywiście padną argumenty, że to jest zaniedbanie miasta i trzeba było naprawiać. I my dlatego naprawiamy i budujemy – przekonywał.

Co z zabudową Placu Defilad?

Były poseł PJN nie dawał za wygraną i wytknął władzom stolicy wyrzucenie kilka lat temu kupców z KDT na Placu Defilad. – Mówiliście, że natychmiast zaczynacie zabudowywać kolejne działki wokół PKiN, a do dziś się tam nic nie dzieje – mówił Poncyljusz.

- Halę trzeba było rozebrać, bo inaczej nie wykonalibyśmy łącznika I i II linii metra – odpowiedział Wojciechowicz.

- Gdyby poprzedni prezydenci wykonali łącznik to dzisiaj byśmy nie musieli tego robić. Jak można zbudować połączenie dwóch linii bez wyłączenia ruchu. To dopiero byłby idiotyzm i narażenie na niebezpieczeństwo mieszkańców miasta – przekonywał. I dodał: - Budowa metra to trzy tysiące pracowników i siedmiokilometrowy plac budowy. My przechodzimy pod pierwszą linią metra, pod Wisłą - wyliczał.

Kiedy referendum jest ważne

Wojciechowicz pytany, czy martwi się akcją zbierania podpisów pod referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz, odpowiedział, że każdy ma prawo do takich działań. - My robimy swoje. Dbamy o rozwój Warszawy - powiedział wiceprezydent.

Podpisy pod wnioskiem o referendum ws. odwołania Gronkiewicz-Waltz zbiera Warszawska Wspólnota Samorządowa. Inicjatywę popierają też inne siły polityczne. Twarzą walki o referendum jest burmistrz Ursynowa Piotr Guział. Aby referendum lokalne mogło się odbyć, pod wnioskiem w tej sprawie musi podpisać się 10 proc. uprawnionych do głosowania. Referendum jest ważne w przypadku, gdy udział w nim wzięło nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze odwoływanego organu. W wyborach prezydenta Warszawy w 2010 r., w których zwyciężyła Gronkiewicz-Waltz, wzięło udział 649 049 osób. Oznacza to, że referendum w sprawie odwołania Gronkiewicz-Waltz będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej 389 430 osób.

"Za" i "przeciw" odwołaniu Hanny Gronkiewicz-Waltz
| tvn24

bf/par