"Zabytki są niszczone. Prezydent nie ma pomysłu na Warszawę"

Warszawa

TVN24Barbara Jezierska, była wojewódzka konserwator zabytków

Barbara Jezierska, była Wojewódzka Konserwator Zabytków, zabiera głos w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz na konferencji Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. - Pani prezydent nie ma żadnej wizji, żadnego pomysłu na Warszawę – mówi.

Stanowisko konserwatora Jezierska piastowała przez cztery lata. - Przez cztery lata mojej kadencji, a byłam odpowiedzialna za wpisywanie zabytków Warszawy do rejestru, jak i uzgadniania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, ani razu nie udało mi się spotkać z panią prezydent, aby dowiedzieć się jaką prowadzi politykę przestrzenną, jaką prowadzi politykę ws. zabytków – mówi Jezierska i dodaje, że przez cały ten czas zabiegała o to spotkanie.

Jezierska tą sytuacje podsumowuje jednoznacznie . - Niestety pani prezydent nie ma żadnej wizji, żadnego pomysłu na Warszawę – ocenia.

Zaniedbania na Pradze

Wskazuje też, że niszczone są zabytki, a szczególnie zaniedbana jest Praga. - Brak jest programu rewitalizacji, zwłaszcza Pragi. Teraz zaczyna się o tym mówić, ale jest już za późno – mówi była konserwator. Zwraca uwagę, że od 2004 roku można było pozyskiwać fundusze unijne. Jej zdaniem inne miasta potrafiły to robić skuteczniej.

Zdaniem Jezierskiej projekty rewitalizacji są niewłaściwe i brakuje debat publicznych. - Byłam świadkiem spotkania w Śródmieściu z mieszkańcami, na którym urzędnicy pani prezydent z wyższością i butą mówili, że tylko oni się znają a nie mieszkańcy – relacjonuje. Jak dodaje na sali byli przedstawiciele różnych zawodów: architekci, konserwatorzy.

– Problem polega na tym, że w ważnych dla rozwoju miasta urzędach znajdują się często przypadkowe osoby, zatrudnione według klucza partyjnego – mówi.

- Warszawa jest miastem szczególnie poszkodowanym przez wojnę, przez kolejne nieudolne rządy. Zasługuje na zmiany, dlatego chciałam wesprzeć tę akcję – podsumowuje konserwator.

Odwołana po konflikcie

Barbara Jezierska opuszczała stanowisko konserwatora w atmosferze awantury. Spór pomiędzy nią a wojewodą ciągnie się od 2008 roku. Właśnie wtedy doszło do pierwszej, jak się później okazało, nieudanej próby odwołania konserwator. Kolejna była w 2010 roku.

Wojewoda zdymisjonował Jezierską po tym, jak w raporcie z kontroli u wojewódzkiej konserwator pojawił się zarzut niedopatrzenia, które doprowadziło do zburzenia parowozowni na warszawskiej Pradze. Jezierska nie zgodziła się z tym zarzutem i dowiodła, że to ona wpisała budynek do rejestru, a za jego ochronę odpowiadał konserwator stołeczny.

Decyzja wojewody wywołała liczne sprzeciwy. Petycję w obronie Jezierskiej podpisali stołeczni miłośnicy zabytków, twierdząc że jest ona najlepszą od lat osobą na tym stanowisku. W jej obronie stanęła także Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków.

Sprawa trafiła do wiceministra kultury, który nie przychylił się do wniosku wojewody i pozostawił na stanowisku Barbarę Jezierską.

Kolejny wniosek, tym razem zaakceptowany przez wiceministra kultury trafił do resortu 26 stycznia.W połowie kwietnia 2011 konserwator usłyszała od wiceministra kultury Piotra Żuchowskiego ultimatum: albo sama zrezygnuje ze stanowiska, albo on podpisze jej dymisję. Barbara Jezierska chciałabym dostać czas do końca roku, by móc zakończyć projekty, które już się toczą i przygotować urząd na zmiany.

Pismo z dymisją zostało jej dostarczone 28 kwietnia 2011 roku.

Już po odwołaniu zostały przedstawione wyniki trwającej w urzędzie konserwatorskim kontroli. Była w nich mowa o nieprawidłowościach przy zatrudnianiu pracowników, podpisywaniu niekorzystnych finansowo umów zleceń, nienaliczaniu kar umownych za niewykonaną pracę czy wydawaniu lekką ręką pieniędzy na porady prawnicze i podróże pracowników.

Jezierska odpierała zarzuty określając je mianem kłamstw.

Burzą zabytki

W ciągu ostatnich lat z mapy Warszawy zniknęło kilka zabytkowych budynków. Nie wszystkie wpisane były do rejestru, jednak ich wspólnym mianownikiem była wartość historyczna.

Bezpośrednim powodem odwołania Jezierskiej stało się zburzenie praskiej parowozowni.

W październiku 2011 rozebrane zostały koszary przy ulicy 29 listopada. Okazało się, że pracownicy nie mieli na to pozwolenia.

Również bez pozwolenia zburzona została willa miejska przy Zajęczej 4.

Na Jazdowie zmniejszyła się też ilość domków fińskich, ustawionych tam tuż po wojnie.

wp//ec