Zabójcy Struja kontaktowali się w areszcie

Warszawa

| Ria Novosti/EastnewsProces podejrzanych o morderstwo policjanta / fot. TVN Warszawa

Oskarżeni o morderstwo policjanta na warszawskiej Woli mieli ze sobą kontakt podczas pobytu w areszcie śledczym na Mokotowie. Prokuratura o tym wiedziała, ale nikogo nie poinformowała - dowiedzieli się dziennikarze radia TOK FM i portalu gazeta.pl.

- Mam trochę pretensji do prokuratury, że nie podzieliła się tą wiedzą z administracją aresztu - tak sytuację komentuje ppłk Luiza Sałapa z Centralnego Zarządu Służby Więziennej, która o wszystkim dowiedziała się właśnie od dziennikarzy radia i portalu.

Prawdopodobnie jeszcze we wtorek zapadnie decyzja o przeniesieniu jednego z nich do innej placówki na terenie Warszawy.

Kontaktowali się przez szkołę

Mateusz N. i Piotr R. porozumiewali się prawdopodobnie w szkole więziennej, gdzie muszą się uczyć. Lekcje mają osobno, ale w kontaktach pośredniczyć miał Patryk W., który uczy się z jednym, a z drugim siedzi w celi.

Sprawa wyszła na jaw w czasie zeszłotygodniowej, pierwszej rozprawy w sprawie morderstwa. - Podczas cenzury korespondencji Patryka W., który przebywa w jednym areszcie z oskarżonymi, zostały ujawnione treści wskazujące, że przez tę osobę oskarżeni mieli ze sobą kontakt - powiedziała prokurator Izabela Dołgań-Szymańska.

Nie powiedzieli, bo nie musieli

Śledczy nie zrobili nic, by kontakty przerwać. Czemu? Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie odpowiedziała na pytania dziennikarzy, tłumacząc, że akta sprawy zostały przekazane do sądu, a śledczy nie mogą się wypowiadać na ten temat.

Według dziennikarzy, którzy ujawnili sprawę, nie istnieją przepisy nakazujące prokuratorowi poinformować strażników więziennych o kontakcie współoskarżonych.