Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

Zabijali tam żołnierzy wyklętych. IPN kupi ubecką katownię

Warszawa

Ślady w dawnej katowni NKWD | Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu
Ślady w dawnej katowni NKWD | Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu
Ślady w dawnej katowni NKWD | Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu
Ślady w dawnej katowni NKWD | Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu
Ślady w dawnej katowni NKWD | Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu
Ślady w dawnej katowni NKWD | Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu
Ślady w dawnej katowni NKWD | Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu
Ślady w dawnej katowni NKWD | Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu
Ślady w dawnej katowni NKWD | Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu
Ślady w dawnej katowni NKWD | Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu

Instytut Pamięci Narodowej poinformował w środę, że planuje wykupienie zabytkowych piwnic w dawnej kwaterze głównej NKWD na Pradze w Warszawie. IPN przypomniał, że po wojnie znajdowała się tam katownia UB, w której torturowano i mordowano żołnierzy wyklętych. Batalia o otwarcie tego miejsca dla warszawiaków trwała kilka lat.

"Instytut Pamięci Narodowej wystąpił do Ministerstwa Finansów z wnioskiem o dotację na wykupienie zabytkowych piwnic przy ul. Strzeleckiej 8. To tam zaraz po wojnie była katownia UB, w której komuniści przetrzymywali, torturowali i mordowali żołnierzy podziemia niepodległościowego" - podał w środę IPN na swojej stronie internetowej.

A cała procedura nie była prosta, rozmowy trwały kilka lat i nie obyło się bez konfliktów. W 2014 IPN i deweloper umówili się, że do końca czerwca 2016 roku podpiszą umowę, w której uregulują wykorzystanie części budynku przez IPN. Umowy nie było, oburzali się społecznicy i deweloper. Sprawę opisywaliśmy na tvnwarszawa.pl

Brutalnie przesłuchiwano, mordowano

W piwnicach budynku przy ul. Strzeleckiej 8 w okresie stalinowskim więziono, brutalnie przesłuchiwano i mordowano żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego. W latach 1944-45 mieściła się tam Kwatera Główna NKWD w Polsce, a w okresie 1945–48 Areszt Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

IPN podał, że budynek, który powstał w drugiej połowie lat 30. XX w., jest obecnie modernizowany. Kontrola konserwatorska wykazała jednak, że nieodpowiednio chronione są zabytkowe piwnice – miejsca kaźni żołnierzy wyklętych.

"IPN podjął działania, by zachować zabytkowy charakter tego miejsca. Planowane jest jego wykupienie, a następnie, po przeprowadzeniu niezbędnych prac, udostępnienie zwiedzającym (na razie jest to miejsce zamknięte)" - czytamy w komunikacie Instytutu.

O siedzibie komunistycznych władz przy ul. Strzeleckiej można przeczytać m.in. w wydanym w 2013 r. przez Instytut Pamięci Narodowej albumie "Śladami zbrodni" - pierwszej po II wojnie światowej próbie skatalogowania miejsc zbrodni komunizmu w Polsce.

Drut kolczasty, wzmocnione straże

W albumie znajduje się też meldunek jednej z siatek wywiadowczych Delegatury Sił Zbrojnych o kryptonimie "Pralnia II", w którym czytamy: "Dom jest na zewnątrz ogrodzony drutem kolczastym (...). Wieczorem budynek oświetlają cztery silne reflektory oraz strzegą wzmocnione straże zewnętrzne. Mieszkańcy sąsiednich domów opowiadają, że z budynku władz Bezpieczeństwa dochodzą stałe jęki, a nawet podobno odgłosy salw, związanych z wykonywaniem wyroków śmierci. Jest w każdym razie faktem, że w piwnicach budynku umierają ludzie na skutek bicia, podczas badania przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa".

W zbiorach IPN zachowały się także wspomnienia jednego z więźniów aresztu, Jerzego Skorupińskiego "Bema", który opowiadał o przesłuchaniach. "NKWD chciało się dowiedzieć, kim naprawdę jest pan Miński. Katowali go w nieludzki sposób, aby się przyznał, do jakiej należy organizacji i po co przyjechał ze Śląska do Warszawy. Powiedziano mu, że dostanie 200 batów. Wymierzono mu karę wstępną 200 batów, miał sobie wybrać pałkę i tą pałą okładało go leżącego dwu bojców, inni stali mu na rękach i nogach. Dodatkowo nakazano mu liczyć, gdyż jak się pomyli mieli zacząć od nowa" - wspominał Skorupiński.

Czytaj o konflikcie pomiędzy IPN-em a deweloperem:

Deweloper o konflikcie
Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.pl

PAP/kz/mś