Za zderzenie z hulajnogistą był mandat. Teraz policja chce, by sąd go uchylił

Warszawa

"Elektryczne hulajnogi będą traktowane jak pojazdy"TVN24
wideo 2/5

Policja zawnioskowała do sądu o uchylenie mandatu dla kobiety, która w kwietniu została potrącona przez nastolatka na hulajnodze. Jak informuje rzecznik komendy stołecznej, cała sprawa została ponownie przeanalizowana. - W skali międzynarodowej to prymitywny skandal - komentuje Wojciech Kotowski, ekspert prawny, który nakłonił policję do zmiany stanowiska.

O sprawie informowaliśmy w kwietniu. Na Krakowskim Przedmieściu nastolatek na elektrycznej hulajnodze zderzył się z pieszą. Kobieta nie tylko trafiła do szpitala, ale też została ukarana mandatem, bo według policjantów była winna.

"Bulwersujący przykład"

Jak poinformował jednak "Dziennik Gazeta Prawna", sytuacji przyjrzał się redaktor naczelny pisma "Paragraf na Drodze" Wojciech Kotowski, który poszukiwał poszkodowanej kobiety i był w kontakcie z policjantami z Wydziału Ruchu Drogowego.

Kotowski jest ekspertem z zakresu prawnych aspektów wypadków drogowych. Jak przyznaje w rozmowie z tvnwarszawa.pl, samozwańczo postanowił wystąpić w obronie pieszej ukaranej mandatem. - Był to tak bulwersujący przykład, że sprawa nie mogła zostać pozostawiona sama sobie - mówi.

- Rozmawiałem z kierownictwem Wydziału Ruchu Drogowego i tłumaczyłem, że funkcjonariusz sekcji wypadkowej popełnił błąd, nakładając mandat na turystkę. Myślę, że w skali międzynarodowej to prymitywny skandal, iż do rannej kobiety przyjechała karetka i jeszcze przed jej odjazdem do szpitala, kobieta musiała zapłacić mandat. W sposób kuriozalny nastąpiło odwrócenie ról - ocenia.

Dodaje, że zażądał, by policja skierowała do sądu wniosek o uchylenie mandatu z urzędu. Jak się okazało, policjanci zdecydowali się na ten krok pod koniec maja.

"Mogą być interpretowane w różny sposób"

- Cała sprawa została poddana szczegółowej analizie i to na jej podstawie naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego skierował wniosek o uchylenie mandatu. Nie nazwałbym całej sytuacji błędem ze strony policjanta w miejscu zdarzenia. Nieraz zdarza się, że coś, co wydaje się pewne, zmienia swój obraz później - mówi tvnwarszawa.pl Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej policji.

- Każde zdarzenie oceniają policjanci i mogą one być interpretowane w różny sposób - dodaje.

Nie podaje jednak, jak dokładnie funkcjonariusze zinterpretowali przepisy, gdy zdecydowali się na złożenie wniosku o uchylenie mandatu.

Wniosek skierowany do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście czeka na rozpatrzenie. Sąd ma w tej sytuacji dwie opcje. Może oddalić wniosek policji lub go uwzględnić, uchylając mandat. W drugim przypadku, po uchyleniu kary, policja może znów zająć się postępowaniem w sprawie zderzenia i ocenić, czy jego sprawcą mógł jednak być 16-latek.

"Mądrością jest przyznanie się do błędu"

- Nieprawidłowości, uchybienia, błędne decyzje pozostawione bez reakcji są wodą na młyn dla szerzenia takich sytuacji. Takie zachowania trzeba tępić w zarodku, należy uczyć policjantów przepisów i ich interpretacji - zaznacza Kotowski.

Jego zdaniem, jeśli dojdzie do uchylenia mandatu, policjant, który go wystawił, powinien przeprosić kobietę. - Mądrością jest przyznanie się do błędu i naprawienie go - podkreśla.

Dodaje też, że w jego ocenie wypowiedzi policji o interpretacji przepisów wskazującej na to, że osoba na hulajnodze elektrycznej jest pieszym, są błędne. - Takie słowa wskazują na niewiedzę i nieznajomość przepisów przez wypowiadające je podmioty, niezależnie od ich szczebla - mówi ekspert. - Do tego, aby stwierdzić, że jadący elektryczną hulajnogą nie jest pieszym, lecz kierującym pojazdem należy uruchomić właściwy sposób myślenia, a nie zasłaniać się luką prawną.

Kotowski zapowiada też, że zamierza doprowadzić tę sprawę do końca. - Jeżeli mandat nie zostanie uchylony, podejmę dalsze kroki w kierunku kasacji, a nawet skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - zapewnia.

"W pewnym momencie zrobiła krok w bok"

Do zdarzenia doszło na Krakowskim Przedmieściu w połowie kwietnia.

- Pani stała na chodniku, pozując prawdopodobnie do zdjęcia, które było jej robione. W pewnym momencie zrobiła krok w bok, dokładnie przed nastolatka jadącego na hulajnodze, który był już na jej wysokości i nie miał szans na wykonanie jakiegokolwiek manewru, by tego zderzenia ze sobą uniknąć – tłumaczył wówczas Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji.

Po przeprowadzeniu czynności policjanci stwierdzili, że sprawcą zderzenia była 49-letnia Słowaczka (wcześniej policja informowała, że Czeszka), za co została ukarana mandatem w wysokości 50 złotych. Wtedy Komenda Stołeczna Policji pytana o przepis, który miała złamać piesza, wskazała na artykuł 86, paragraf 1 Kodeksu wykroczeń: "Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny".

Zderzenie z hulajnogą | Lech Marcinczak
Zderzenie z hulajnogą | Lech Marcinczak
Zderzenie z hulajnogą | Lech Marcinczak
Zderzenie z hulajnogą | Lech Marcinczak
Zderzenie z hulajnogą | Lech Marcinczak
Zderzenie z hulajnogą | Lech Marcinczak

ab/kk/ran/pm