Z zabytkowej fabryki zostały gruzy. Jest dochodzenie policji

Warszawa

Wyburzanie fabryki na Woli | warszawa@tvn.pl
Wyburzanie fabryki na Woli | warszawa@tvn.pl
Wyburzanie fabryki na Woli | warszawa@tvn.pl
Wyburzanie fabryki na Woli | warszawa@tvn.pl
Wyburzanie fabryki na Woli | warszawa@tvn.pl
Wyburzanie fabryki na Woli | warszawa@tvn.pl
Wyburzanie fabryki na Woli | warszawa@tvn.pl
Wyburzanie fabryki na Woli | warszawa@tvn.pl
Wyburzanie fabryki na Woli | warszawa@tvn.pl
Wyburzanie fabryki na Woli | warszawa@tvn.pl

Policja z Woli zajmuje się sprawą zburzenia dawnej fabryki Henryka Dąbrowskiego. Deweloper zburzył budynek w całości, choć ten wpisany był do ewidencji zabytków. - Za taki czyn grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności - informują.

Dawny Zakład Chemiczny im. Dąbrowskiego znajdował się u zbiegu ulic Siedmiogrodzkiej i Rogalińskiej. Powstał w 1924 roku. Wiadomo było, że niebawem zastąpi go budynek mieszkalny. Władze miasta wydały pozwolenie na jego budowę już w maju. Władze dzielnicy zgodziły się na rozbiórkę jeszcze wcześniej (w marcu). Ale – co ważne – z zachowaniem i odremontowaniem ściany północnej obiektu.

W połowie lipca z fabryki zostały jedynie gruzy.

Do 5 lat pozbawienia wolności

Burmistrz dzielnicy Krzysztof Strzałkowski od początku przekonywał, że wyburzenie fabryki w całości to "skandal". Zapowiedział zgłoszenie sprawy do prokuratury i tak zrobił. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wpłynęło do Prokuratury Rejonowej na Woli.

Sprawą zajęła się jednak wolska policja, która na początku września wszczęła dochodzenie w sprawie zniszczenia frontowej ściany budynku.

- Prowadzone postępowanie jest w sprawie, nie zostały przedstawione nikomu zarzuty. Przesłuchiwani są świadkowie, gromadzony jest materiał dowodowy w celu ustalenia stanu faktycznego i prawnego – informuje nas Marta Sulowska z komendy rejonowej na Woli.

- Za naruszenie przepisu ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności - dodaje.

PINB nie wstrzymał prac

Oprócz organów ścigania, burmistrz Strzałkowski prosił o interwencje także Powiatowy Instytut Nadzoru Budowlanego. Apelował o wstrzymanie robót budowlanych – bezskutecznie.

W komunikacie przesłanym nam przez PINB czytamy, że inspektorzy przeprowadzili odpowiednią kontrolę, lecz wstrzymania prac nie zalecili. Powodem takiej decyzji było m.in. oświadczenie inwestora, który zadeklarował "odtworzenie ściany z zachowaniem się do wszelkich zaleceń organu konserwatorskiego".

Deweloper odtworzy ścianę

Deweloperem odpowiedzialnym za inwestycję w miejscu dawnej fabryki jest spółka Terra Casa.

W wydanym oświadczeniu firma potwierdza, że odtworzy zniszczoną ścianę. "Przy użyciu bezpiecznych materiałów i technologii, zgodnie z zaleceniami i wytycznymi Stołecznego Konserwatora Zabytków zawartymi w pozwoleniu na rozbiórkę i w pozwoleniu na budowę" - wyliczają.

Deweloper zapewnia też, że podjął wszelkie starania mające na celu zabezpieczenie północnej fasady. Robotnicy próbowali zbudować w tym celu specjalny ruszt. Ściana nie wytrzymał jednak tej operacji.

"W trakcie montażu rusztu zabezpieczającego ściana północna kruszyła i rozsypywała się na kawałki. Dodatkowo w wyniku pomiarów geodezyjnych wykryto niestabilność i odchylanie się ściany północnej oraz powiększające się pęknięcia. Skutkiem tego wystąpił stan bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa ludzi" – czytamy w oświadczeniu firmy Terra Casa.

CZYTAJ TAKŻE: Z ZABYTKOWEJ WILLI "KAMIENI KUPA":

To zostało z willi Granzowa
Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl

kw/sk