Z szambiarek prosto do rowu. "Powstało wielkie jezioro"

Warszawa

Sławomir / Czyste RadiowoNagranie mieszkańców

Mieszkańcy Radiowa nagrali film na którym widać, jak prosto z szambiarek Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania do rowu trafia płynna substancja. Obawiają się, że mogło dojść do zanieczyszczenia środowiska. MPO odpowiada na te zarzuty. W poniedziałek o składowisku na Radiowie będą debatować radni dzielnicy.

- Panowie, którzy wylewali te nieczystości, nawet nie byli jakoś bardzo przejęci tym, że są nagrywani. To jest przerażające! Tam powstało wielkie jezioro ścieków! - oburza się Sławomir Zieliński, mieszkaniec okolic składowiska Radiowo, który napisał do redakcji na warszawa@tvn.pl.

Jak mówi, 25 listopada na tyłach składowiska nagrał szambiarki MPO. Na filmie widać, jak do rowu wylewana jest ich zawartość.

"To tylko awaria"

Rzeczniczka prasowa MPO Joanna Mroczek zapewnia w rozmowie z nami, że są to "jedynie" odcieki ze składowiska. Powstają w wyniku odpadów deszczu. Przesączają się przez bryłę składowiska i - poprzez system drenaży - są odprowadzane do miejskiej kanalizacji.

MPO tłumaczy, że tym razem trzeba je było wlewać do rowu, bo zawiodła przepompownia. Do jej zatkania miało dojść 22 listopada. To, co zalegało w przepompowni już po awarii, trzeba było wydobyć i ponownie wprowadzić pod bryłę składowiska. Właśnie dlatego zostały użyte szambiarki.

Odcieki gromadzą się pod składowiskiem. - Są tam zamontowane ściany szczelne. Nie ma możliwości przedostawania się do wód gruntowych, poza terenem składowiska - zapewnia Mroczek.

I dodaje: - Głębokość ścianki szczelnej sięga nawet 24 metrów pod powierzchnią terenu.

Kurs za kursem

Na nagraniu widać jednak, że szlam wpływa wprost do rowu. Przedstawiciele miejskiej spółki zapewniają, że ten jest zabezpieczony. - W tym rowie zlokalizowane są rury drenażowe, które odprowadzają odcieki pod składowisko, skąd następnie popłynęły one do naprawionej już przepompowni - tłumaczy Mroczek.

Mieszkańców niepokoi również częstotliwość, z jaką kursują szambiarki. Do awarii - według MPO - doszło 22 listopada. Tymczasem Zieliński twierdzi, że szambiarki kursują na tył składowiska od kilkunastu dni. Jego film powstał 25 listopada. Z kolei 9 listopada szambiarkę widzieli tam dziennikarze naszego portalu, którzy realizowali materiał o planach budowy stoku narciarskiego.

- Możliwe, że 25 listopada były wykorzystywane szambiarki. Awarię usunęliśmy właśnie tego dnia - zapewnia rzeczniczka.

Nie wytłumaczyła jednak, co szambiarki robiły na Radiowie dwa tygodnie wcześniej.

Sesja rady w sprawie składowiska

W poniedziałek o godzinie 20.00 w urzędzie dzielnicy Bielany odbędzie się nadzwyczajna sesja rady dzielnicy poświęcona sprawie składowiska. Mieszkańcy już zapowiedzieli swoją obecność.

Na nagraniu z 8 listopada widać wjeżdżającą szambiarkę (22 sekunda):

Tak wygląda wysypisko na Radiowie
Dawid Krysztofiński, tvnwarszawa.pl

Wysypisko Radiowo

Wysypisko na granicy Bemowa i Bielan oraz gmin Izabelin i Stare Babice budzi duże kontrowersje. MPO chce, aby w przyszłości powstał tam stok narciarki. Jednak najpierw trzeba uformować wysypisko.

Rocznie trafia tam 150 tysięcy ton odpadów. Śmieci gromadzono są tam od początku lat 60. Rekultywacja tego miejsca już się rozpoczęła. Na jesieni zaczęło się odgazowywanie górki. Formowanie stoku ma zakończyć się dopiero 2016 roku.

bf/roody