Z fabryki amfetaminy do aresztu na 3 miesiące

Warszawa

| SIDZdjęcia operacyjne policji

Stołeczna policja zlikwidowała jedną z największych w Polsce wytwórni amfetaminy - dowiedziała się TVN24. Zarekwirowany półprodukt narkotyku jest wart na czarnym rynku 10 milionów złotych. Dotychczas w tej sprawie zatrzymano cztery osoby, tym Pawła U., który towar rozwoził do odbiorców.

Wytwórnia znajdowała się w domu w jednej z podwarszawskich miejscowości. W budynku zainstalowano aż 15 linii produkcyjnych, na których wytwarzano BMK- czyli główny, najczęściej spotykany półprodukt amfetaminy.

Do akcji wkroczyli policyjni antyterroryści i funkcjonariusze Izby Celnej. Wartość zarekwirowanej przez nich BMK oszacowano na 10 milionów złotych. Według policyjnych ekspertów, przestępcy mogli wyprodukować z tych zapieczonych chemikaliów aż cztery tony czystej amfetaminy - podaje TVN24.

Podejrzane przesyłki z Chin

Odczynniki do produkcji przestępcy sprowadzali z Chin. To właśnie przesyłki naprowadziły funkcjonariuszy na ich trop. Dostarczały je różne firmy kurierskie. Jak się okazało, ich skład różnił się od podanego na etykietach. Nie był prawnie zakazany, jednak po odpowiedniej obróbce służył do wytwarzania BMK - wyjaśnia policja.

- Zachowanie odbiorców świadczyło o tym, że za wszelką cenę chcieli ukryć miejsce, gdzie przesyłka ma dotrzeć. Adres odbiorcy podany w liście przewozowym, nigdy nie był adresem docelowym. Był wielokrotnie zmieniany, zanim przesyłkę dostarczono - powiedział PAP rzecznik komendanta stołecznego policji podinsp. Maciej Karczyński.

Czterech zatrzymanych

Trzej mężczyźni - mieszkańcy województwa pomorskiego, zachodniopomorskiego i mazowieckiego - zostali aresztowani na trzy miesiące. Prokuratura postawiła 29-letniemu Michałowi B., 26-letniemu Bartoszowi K. i 26-letniemu Damianowi Sz. zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej i produkcję narkotyków. Mężczyznom grozi do 10 lat więzienia.

W poranku TVN24 Maciej Karczyński poinformował też o zatrzymaniu czwartej osoby: kuriera. 35-letni Paweł odbierał gotowy produkt i rozwoził go do odbiorców. Pochodzący z Dolnego Śląska mężczyzna był już wcześcnie karany.

Teraz najprawdopdobniej odpowie za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzanie do obrotu nielegalnej substancji oraz produkcję niedozwolonych środków. Grozi mu kara 10 lat więzienia.

- Nie wykluczamy dalszych zatrzymań, sprawa jest rozwojowa - mówił w TVN24 Maciej Karczyński.

fot. TVN24
| Fakty TVN

mac/fac/mz/ec