Wysypisko odpadów pod przykrywką żwirowni

Warszawa

fot. TVN24

Biznesmeni z Pokrzywnicy nad Zalewem Zegrzyńskim postanowili zarobić podwójnie - choć nie do końca legalnie - na prowadzonym przez siebie interesie. Oficjalnie zajmują się wydobywaniem piasku i żwiru. Nieoficjalnie, bo bez żadnych pozwoleń, prowadzą nielegalne wysypisko odpadów.

We wtorek pisaliśmy na tvnwarszawa.pl o firmach, które przywożą śmieci na przemysłowe tereny przy ul. Myśliborskiej 53. Urzędnicy mówią wprost: nie mają one pozwolenie na gromadzenie śmieci, więc muszą je usunąć. – To nie jest wysypisko – odpowiada przedstawiciel jednej z firm.

Problemy obok stolicy

Podobne problemy mają mieszkańcy i urzędnicy niedaleko Warszawy. 50 km na północ od stolicy działa kilka kopalni żwiru. Według mieszkańców, żwirownie mają jeszcze jedno zastosowanie.

- Od wielu lat te tereny są zasypywane odpadami - mówi jeden z mieszkańców gminy Pokrzywnica. Inny dodaje: - Wyrobisko, które znajduje się w dzierżawie, jest notorycznie zasypywane śmieciami i dla zakamuflowania zasypywane ziemią.

Sprawie przyjrzeli się reporterzy "Prosto z Polski". Mieszkańcy już trzy lata temu alarmowali o zakopywaniu śmieci na terenie gminy, ale bezskutecznie. - Zgłosiliśmy to do wójta. Efekt był taki, że pojechał jeden z pracowników, prawdopodobnie wykopali dół szpadelkiem na 10 cm i stwierdzili, że nic tam nie ma - mówi jeden z mieszkańców.

Umorzone śledztwo

O sprawie zrobiło się jednak na tyle głośno, że prokuratura wszczęła śledztwo. - Bezspornie udowodniono, że rzeczywiście na terenie tej gminy w kilku miejscach były gromadzone dwojakie charakteru odpady: materiały budowlane i odpady komunalne. Dążyliśmy do ustalenia podmiotów, które dopuszczały się tych czynów, niestety przeprowadzone postępowanie nie doprowadziło do tych osób - mówi Jolanta Świdnicka, prokurator rejonowy w Pułtusku.

W efekcie śledztwo zostało umorzone. Mieszkańcy jednak nie mają wątpliwości, że proceder trwa do dziś. Dlatego na początku czerwca tego roku reporterzy "Prosto z Polski" rozpoczęli dyskretne obserwacje kilku żwirowni wskazanych przez mieszkańców.

Oprócz ziemi wymieszanej z odpadami, reporterzy przypadkiem trafili na jeszcze jeden ładunek - coś, co przypomina zaprawę murarską, tyle, że jest czarne i brzydko pachnie. To samo okoliczni mieszkańcy widzieli już kilka lat temu.

Bezczynność wójta

Film, na którym widać, jak są wysypywane śmieci do żwirowni, reporterzy TVN 24 pokazali wójtowi gminy Pokrzywica i Wojewódzkiemu Inspektorowi Ochrony Środowiska.

- Widać, że tu oprócz odpadów komunalnych są odpady przemysłowe. Pokazany film pozwala stwierdzić, że prowadzone działania są działaniami niezgodnymi z prawem - mówi Andrzej Gwizdała-Czaplicki z WIOŚ.

Wójt Adam Rachuba twierdzi, że "dyscyplinował" właściciela żwirowiska, choć ten nigdy nie przedstawił mu dowodów na usunięcie śmieci.

Ostatecznie wójt zadeklarował, że poprosi WIOŚ o kontrolę. Ale mimo, że minęło kilka dni, nie zrobił tego. Po interwencji reporterów "Prosto z Polski" WIOŚ zapowiedział, że sam przeprowadzi kontrolę.

CZYTAJ RÓWNIEŻ NA TVN24.PL

mac\mtom\tvn24.pl\ran\par