Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia weszły w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Wyrzucili Gwardię, lokale stoją puste. "To zwykła podłość urzędników"

Warszawa

Dawid Krysztofiński, tvnwarszawa.plPrezes Małgorzata Terlecka-Fischer o problemach klubu

Trzy lata mijają od kiedy władze dzielnicy Śródmieście wyrzuciły sportowców Gwardii z jednej z Hal Mirowskich. Wtedy tłumaczyli to chęcią szybkiej sprzedaży obiektu. Nie doszło do niej. Tymczasem opuszczone przez sportowców pomieszczenia popadają w ruinę, a klub dogorywa przy Racławickiej, gdzie musiał się przenieść.

- Złym zwyczajem jest sprzedaż jakiejś nieruchomości z niechcianymi lokatorami – tak w 2011 roku ówczesna rzeczniczka Śródmieścia tłumaczyła konieczność eksmisji Warszawskiego Klubu Sportowego Gwardia. Klub udało się wyprowadzić, ale chętnych na kupno hali jak nie było, tak nie ma. Oficjalnie "trwają prace przygotowawcze do podjęcia procedury sprzedaży nieruchomości". A konkretniej?

Problem obok hali

- Sprzedaż obiektu nie jest taka prosta. Urząd zamierza bowiem zbyć nie tylko samą halę, ale również grunt bezpośrednio do niej przylegający (są na nim stragany). Problem polega na tym, że na części działki miejskiej i na części działki prywatnej (od strony Hali Mirowskiej) zbudowano obiekt, który należy podzielić (np. poprzez zbudowanie ściany dylatacyjnej). Trwają prace nad tym przedsięwzięciem – tłumaczy Mateusz Dallali, rzecznik dzielnicy Śródmieście.

Ewentualna transakcja, która przekreśliła obecność sportu, nie stanęła jednak na drodze handlowi. W hali z powodzeniem działa supermarket. Funkcjonują także mniejsze sklepy i punkty usługowe oraz azjatycki bar.

- Z uwagi na brak możliwości określenia dokładnej daty sprzedaży hali, z MarcPol S.A. zawierane są co roku kolejne umowy na okres 12 miesięcy. Uzasadnione jest to względami ekonomicznymi - miesięczny czynsz najmu netto wynosi ponad 156 tysięcy złotych, oraz technicznymi – najemca dba o bieżącą konserwację i remonty nieruchomości – przekonuje Dallali.

Rzecznik Śródmieścia Mateusz Dallali o wyprowadzce klubu z Hali Gwardii
Dawid Krysztofiński, tvnwarszawa.pl

Nie chcieli płacić czynszu?

Dziś urzędnicy podkreślają przede wszystkim to, że Gwardia nie płaciła czynszu.

- Do 2002 hala była w zasobach Zarządu Terenów Publicznych, a Gwardia zajmowała powierzchnie na podstawie umowy użyczenia. Po przejęciu hali przez Zakład Gospodarowania Nieruchomościami, umowa użyczenia wygasła, a ZGN starał się bezskutecznie zawrzeć z klubem umowę najmu. Gwardia nie chciała się zgodzić na jakikolwiek czynsz. W okresie bezumownego korzystania z powierzchni ZGN obciążał klub jedynie kosztami mediów. Nawet te opłaty nie były jednak wnoszone – wyjaśnia rzecznik i dodaje, że dług Gwardii wobec ZGN Śródmieście wynosi obecnie prawie 210 tysięcy złotych.

Wersja władz klubu jest nieco inna. Tłumaczą, że deklarowały możliwość płacenia czynszu, ale nie według stawek rynkowych zaproponowanych przez ZGN, natomiast opłaty za media wnosiły "do pewnego momentu". Do kiedy konkretnie, nie są w stanie odpowiedzieć, ponieważ dokumentacja pozostała w budynku administracyjnym przy Racławickiej, który został zamknięto ze względu na zły stan techniczny.

Bokserzy odeszli

Słuszność roszczeń dzielnicy potwierdził sąd administracyjny, który w 2009 orzekł, że w ciągu dwóch lat klub musi się wyprowadzić z hali, w której działał przez ponad 60 lat. W 2011 roku komornik wyegzekwował sądowy wyrok. Oznaczał on sportową degradację sekcji bokserskiej, która w przeszłości wychowała takich mistrzów jak Jerzy Kulej czy Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, przez którą przewinął się nawet Władimir Kliczko.

Zawodnicy rozeszli się do innych klubów, z ponad setki trenujących została tylko dwudziestka. Odeszło też kilku trenerów, wśród nich Zbigniew Raubo czy Sebastian Skrzecz.

Bokserzy trenują teraz w hali przy Racławickiej, którą dzielą z judokami i zawodnikami MMA. Czasem na sali robi się zbyt ciasno. Budynki są w kiepskim stanie technicznym, zdarza się, że przez kilka tygodni nie ma bieżącej wody.

- Siłą rzeczy zawodnicy przechodzą do innych klubów lub rezygnują ze sportu. Zwracaliśmy się wielokrotnie do pani prezydent o próbę podjęcia mediacji, miasto twierdzi, że nie może. Pytaliśmy w biurze sportu o obiekty zastępcze, czekamy na odpowiedzi – mówi bez większej nadziei Małgorzata Terlecka-Fischer, prezes WKS Gwardia.

Strzelcy "płyną pod lodem"

Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja sekcji strzeleckiej, dla której wyprowadzka z hali Gwardii nieomal zakończyła się likwidacją. W latach świetności trenowało w niej ponad 400 zawodników, dziś już tylko 10.

- Przetrwaliśmy, ale płyniemy pod lodem – przyznaje Dariusz Marek Sarti, wiceprezes klubu i szef sekcji strzeleckiej. - Dzięki policji zostawiono nam prawo do posiadania broni i prowadzenie sekcji. Ale to jest sekcja bez mieszkania, jesteśmy bezdomni. Część naszych członków była zmuszona do przejścia do innych klubów – dodaje.

Ci, którzy pozostali w barwach Gwardii, trenują na gościnnej strzelnicy ZKS przy Marymonckiej. Klub z Bielan udostępnia im swój obiekt bezpłatnie. Ale gwardziści nie przestają marzyć o powrocie do Śródmieścia. - Strzelnica została zbudowana naszymi rękami. Sponsorzy sfinansowali nowoczesny kulochwyt, do strzelania nawet z dużego kalibru. Dbaliśmy o to, zrobiliśmy wygłuszenie, sale klubowe. To wszystko zostało spisane na straty. To zwykła podłość urzędników, którzy nas wyrzucili - złości się Sarti.

Na Gwardii ćwiczyli zawodnicy, ale także policjanci czy uczniowie w ramach lekcji przysposobienia obronnego. Teraz lokale są zamknięte na cztery spusty, niszczeją, nikt nie ma z nich pożytku.

- Chcieliśmy coś dać społeczeństwu, pozbawiono nas tego, Jest żal i rozgoryczenie, że zniszczono coś, co mogło funkcjonować, co nie było obciążeniem dla miasta. Przecież nie żądaliśmy pieniędzy, byliśmy w stanie utrzymać się sami, chcieliśmy tylko kawałek tej piwnicy - podsumowuje wiceprezes.

Wiceprezes Dariusz Marek Sarti o kłopotach sekcji strzeleckiej
Dawid Krysztofiński, tvnwarszawa.pl

Niepewna przyszłość

Obiekt przy Racławickiej 132, gdzie przeprowadzili się gwardziści, jest własnością skarbu państwa w trwałym zarządzie Komendy Głównej Policji. Klub zajmuje go bezumownie, dlatego nie może za niego płacić. Zdaniem policji, budynek nie nadaje się do użytku i trenowanie tam zagraża bezpieczeństwu i zdrowiu zawodników. Z tego powodu inne obiekty gwardzistów na tym terenie zostały już wyłączone z użytkowania.

Władze powtarzają, że w momencie, kiedy zostaną wyrzuceni z ostatniego budynku, klub trzeba będzie rozwiązać.

Policja ma plany komercjalizacji terenu.

Po złotych latach sekcji została tylko tabliczka | tvnwarszawa.pl
Nie ma chętnych na kupno obiektu | tvnwarszawa.pl
W hali działa supermarket Marcpol | tvnwarszawa.pl
Hala Gwardii wymaga remontu | tvnwarszawa.pl
Bokserzy musieli wynieść się na Racławicką | tvnwarszawa.pl

Piotr Bakalarski, p.bakalarski@tvn.pl