Wynik lepszy niż gra. Legia wygrała w ponurej scenerii

Warszawa

Przy pustych trybunach i padającym śniegu Legia Warszawa pokonała 2:0 Ruch Chorzów. Gole dla mistrza Polski strzelali Inaki Astiz i Henrik Ojamaa. Legia umocniła się na pozycji lidera T-Mobile Ekstraklasy.

W pierwszej połowie senna atmosfera spotkania, który decyzją wojewody mazowieckiego został rozegrany bez udziału publiczności, wyraźnie udzieliła się piłkarzom. Tempo meczu nie było porywające.

Legia dominowała, częściej posiadała piłkę, ale niewiele z tego wynikało. Cofnięci zawodnicy "Niebieskich" skupili się tylko na bronieniu dostępu do własnej bramki.

Gol kuriozum i bohater Kuciak

Skoro nie udawało się z akcji, Legia zaczęła szukać szczęścia w stałych fragmentach gry. Po jednym z nich - rzucie rożnym wykonywanym przez Miroslava Radovicia - dopięła swego. Gola strzelił Inaki Astiz, który najprzytomniej zachował się w polu karnym. Hiszpan najpierw trafił w słupek, ale po chwili ponowił próbę i pokonał Michała Buchalika.

Druga część meczu zaczęła się od śmiałych ataków "Niebieskich". Już kilkanaście sekund po wznowieniu gry w sytuacji sam na sam z Kuciakiem znalazł się Filip Starzyński. Młody pomocnik Ruchu przegrał pojedynek ze Słowakiem.

Kilkanaście minut później w bliźniaczej sytuacji stanął Grzegorz Kuświk. I tym razem Kuciak uratował swój zespół przed utratą bramki.

Podanie jak z konsoli

Mimo lekkiej przewagi Ruchu, to Legia zdołała zdobyć gola. Po kosmicznej asyście Radovicia, który w polu karnym założył siatkę Piotrowi Stawarczykowi do bramki trafił rezerwowy Henrik Ojamaa. Estończyk nie miał ostatnio dobrej prasy - zmarnował kilka sytuacji w poprzednich meczach, zarzuca mu się psucie atmosfery w szatni. Być może to trafienie poprawi jego relację z kolegami.

Piłkarze Ruchu mieli jeszcze dwie okazje do zmniejszenia strat. Najpierw Starzyński trafił w poprzeczkę, a kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędzia nie podyktował rzutu karnego za faul Astiza na Kuświku. Biorąc pod uwagę wszystkie okazje gości, "Niebiescy" wcale nie musieli tego meczu przegrać.

Legia nie dążyła za wszelką cenę do podwyższenia wyniku. Dzięki tej wygranej mistrz Polski umocnił się na pozycji lidera T-Mobile Ekstraklasy.

Legia Warszawa - Ruch Chorzów 2:0 (1:0)Bramki: 1:0 Inaki Astiz (34), 2:0 Henrik Ojamaa (63)SKŁADY: Legia Warszawa: Dusan Kuciak - Bartosz Bereszyński, Tomasz Jodłowiec, Inaki Astiz, Jakub Wawrzyniak - Łukasz Broź (46. Henrik Ojamaa), Ivica Vrdoljak, Helio Pinto (77. Dominik Furman), Miroslav Radovic, Tomasz Brzyski - Władimir Dwaliszwili (62. Patryk Mikita).Ruch Chorzów: Michał Buchalik - Martin Konczkowski, Marcin Malinowski, Piotr Stawarczyk, Daniel Dziwniel - Jakub Smektała (77. Jakub Kowalski), Łukasz Surma, Bartłomiej Babiarz (46. Maciej Jankowski), Filip Starzyński, Marek Zieńczuk (65. Kamil Włodyka) - Grzegorz Kuświk

CZYTAJ NA SPORT.TVN24.PL

koma/lata