"Wylatujemy, za chwilę nie wylatujemy"

Warszawa

Jakub Pietrasiak /Wikipedia CC BY SASamolot ATR linii OLT Express

Linie OLT Express likwidują połączenia, a klienci zaczynają się martwić co z pieniędzmi, które zapłacili za, niewykorzystane jak się zapewne okaże, bilety. Wprawdzie z lotniska w Gdańsku wyleciał rano jeden samolot linii do Warszawy, ale pozostali pasażerowie są odsyłani z kwitkiem. Skarżą się też, że nikt z przedstawicieli OLT Express się z nimi nie kontaktuje.

Tylko jeden samolot linii OLT Express odleciał rano z Gdańska. Poleciał do Warszawy. Pozostałych kilkanaście lotów OLT z lotniska w tym mieście zostało odwołanych. Jak informował reporter TVN24 Maciej Cnota na lotnisku im. Lecha Wałęsy pozostało kilku pasażerów, którzy mieli lecieć odwołanym samolotem do Wrocławia.

Z kolei z warszawskiego lotniska Okęcie, od rana nie odleciał, żaden samolot. Wszystkie loty zostały odwołane. Informacje o odwołanych lotach znaleźć można tylko na tablicach informacyjnych lotniska.

Opóźnienia i brak informacji

Wczoraj w nocy pasażerowie, którzy mieli lecieć z Warszawy do Poznania, wystartowali z prawie pięciogodzinnym opóźnieniem. - Najpierw zniknęła załoga samolotu, potem była informacja że samolot nie będzie dotankowany i tak naprawdę po północy, z nadzieją czekaliśmy że ruszymy. Dopiero kiedy była już ta rzeczywista odprawa i meldowanie się na pokładzie wiedzieliśmy że polecimy. Mniej więcej do 1.30 czekaliśmy aż wejdziemy na pokład - opowiadał reporterowi TVN24 jeden z pasażerów.

Pasażerowie skarżyli się również na brak jakichkolwiek informacji, a jeśli już jakieś komunikaty do nich docierały, to było sprzeczne. - Wylatujemy, nie wylatujemy, za chwileczke znowu wylatujemy, nie wylatujemy, idziemy odebrać bagaż, wysyłamy z powrotem, że jednak lecimy. Tragedia - skarżył się kolejny pasażer.

Zawieszona działalność OLT Express

Pojawiające się od kilku dni spekulacje na temat problemów finansowych spółki, potwierdziły się w środę. Przewoźnik na sierpień zapowiedział zawieszenie części nierentownych rejsów. Dzień później, na stronie internetowej, spółka poinformowała o natychmiastowych wstrzymaniu wszystkich regularnych rejsów oraz dystrybucji biletów. Jednocześnie zapewnił klientów o możliwości zwrotu poniesionych kosztów za odwołane rejsy. Według nieoficjalnych informacji, spółka zalega m.in. z należnościami za paliwo oraz opłaty lotniskowe. Działający od kwietnia tego roku przewoźnik planował jesienią uruchomić połączenia europejskie.

Czytaj także na tvn24.pl

tvn24.pl//km/fac