Wyjaśniają śmierć 71-latka z Kobyłki. "Zmarł bezpośrednio po uprowadzeniu"

Warszawa

archiwum TVN24Trwa śledztwo w sprawie zabójstwa 71-latka (zdjęcie ilustracyjne)

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga potwierdziła, że od ponad miesiąca wspólnie z Centralnym Biurem Śledczym Policji prowadzi śledztwo w sprawie porwania i śmierci 71-letniego mieszkańca Kobyłki. Mężczyzna mógł zostać zamordowany.

Do porwania 71-letniego biznesmena, mieszkańca Kobyłki, doszło 19 grudnia ubiegłego roku. Wszystko wskazywało na to, że mężczyznę uprowadzono dla okupu. Jak podało Radio Zet, ofiarą był ojciec jednego z deweloperów, a porywacze zażądali 100 tysięcy złotych okupu.

W sprawę zostali zaangażowani funkcjonariusze Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji, Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. 71-latek nie wrócił jednak do domu.

"Zmarł bezpośrednio po uprowadzeniu"

Jak ustaliła PAP, ciało porwanego mężczyzny zostało odnalezione pod koniec grudnia. Wtedy też odbyła się sekcja zwłok.

Śledczy nie informują, jaka była przyczyna zgonu uprowadzonego, ale nieoficjalnie mówi się, że jego śmierć nie była wynikiem nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Miał zostać zamordowany. Prokurator Marcin Saduś potwierdził jedynie, że z ustaleń śledztwa wynika, że "71-latek zmarł bezpośrednio po uprowadzeniu".Saduś dodał, że "trwają intensywne czynności operacyjne i procesowe". Do sprawy krótko po zdarzeniu zatrzymano kilka osób, które usłyszały zarzuty. Jedna z nich przebywa obecnie w areszcie, ale prokuratura nie informuje jakiej treści zarzuty przedstawiono mężczyźnie.

ZOBACZ MATERIAŁY WIDEO O SPRAWIE ZABÓJSTWA MATKI I DZIECKA:

"Korzystał z przepustek ponad 90 razy"TVN24
wideo 2/5

PAP/mp/b