Wydeptane ścieżki chcą zamienić w chodniki

Warszawa

"Przedepty" na Ursynowie | Otwarty Ursynów
"Przedepty" na Ursynowie | Otwarty Ursynów
"Przedepty" na Ursynowie | Otwarty Ursynów
"Przedepty" na Ursynowie | Otwarty Ursynów
"Przedepty" na Ursynowie | Otwarty Ursynów
"Przedepty" na Ursynowie | Otwarty Ursynów
"Przedepty" na Ursynowie | Otwarty Ursynów
"Przedepty" na Ursynowie | Otwarty Ursynów
"Przedepty" na Ursynowie | Otwarty Ursynów
"Przedepty" na Ursynowie | Otwarty Ursynów

Tu równy chodnik, tam ścieżka wydeptana na skróty - taki widok w Warszawie ciągle to norma. Aktywiści z Ursynowa chcą w miejscu tzw. przedeptów budować chodniki.

"Jest rzeczą dla mnie niezrozumiałą, dlaczego chodniki wyznacza się według uznania projektanta, a nie tam, gdzie chodzą ludzie" – przyznaje Jan Ławrynowicz, wiceszef stowarzyszenia Otwarty Ursynów i pomysłodawca całej akcji.

Droga na skróty

Zimą – zwłaszcza tak zaśnieżoną jak teraz - najlepiej widać szlaki, którymi ludzie faktycznie się poruszają. Często to wcale nie są przeznaczone do tego chodniki, które – choć może równe i odśnieżone - wyznaczają dłuższą drogę.

"Zasada jest prosta. Człowiek zawsze wybierze najkrótszą drogę. Tak to działa w miastach pełnych ludzi, którzy żyją w pośpiechu" – argumentuje Ławrynowicz.

Aktywiści przekonują, że z przedeptami (jak nazywają ścieżki urzędnicy) nie powinno się walczyć, bo wysiłek spełznie na niczym. Ci z Ursynowa rozpoczęli akcję pod hasłem "Zamieńmy przedepty na chodniki". Apelują do mieszkańców dzielnicy, aby przesyłali dokładne lokalizacje i zdjęcia popularnych ścieżek.

- Skupiamy się na poprawie bezpieczeństwa pieszych i poprawie jakości naszego wspólnego otoczenia. "Przedepty" to nie tylko brak chodnika, ale również zniszczony trawnik – zauważa pomysłodawca.

Jak dodaje, w ciągu dwóch dniu udało się zebrać kilkanaście zgłoszeń. Mieszkańcy wskazują nie tylko lokalizacje, ale i gotowe rozwiązania dotyczące na przykład rodzaju nawierzchni. - Często apelują o nawierzchnię żywiczno-mineralną, bo jest utwardzona i w 100 proc. przepuszczalna, co ma kolosalne znaczenie dla środowiska – przekonuje Ławrynowicz.

Powstanie mapa

Akcja trwa do końca lutego. Potem wszystkie zgłoszenia zostaną naniesione na mapę, która ma pokazać skalę zjawiska.

- Na mapie będzie wskazana lokalizacja, data przekazania zgłoszenia i jednostka, która jest odpowiedzialna za realizację. Zgłoszenia na podstawie własności gruntu będziemy kierować do odpowiednich jednostek i liczyć na realizację – dodaje pomysłodawca.

Społecznicy mają nadzieję, że ich działania uporządkują przestrzeń publiczną i sprawią, że ciągi piszę będą tam, gdzie są najbardziej potrzebne.

Czytaj także o kontrowersjach wokół zwężania ulic na Ursynowie:

Spotkanie mieszkańców ws. Stryjeńskich
Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl

kw/r