Przygotuj się na:

BUDOWA PĘTLI NA WOLI

Zarząd Dróg Miejskich rozpoczyna budowę nowej pętli autobusowej na Woli. W związku z tym, od wtorku kierowcy i pasażerowie komunikacji miejskiej muszą liczyć się z utrudnieniami. Jak informuje ratusz, stara pętla przy Płockiej jest za mała, by mogło się na niej jednocześnie zatrzymywać kilka autobusów przegubowych.

Wycięli drzewa pod nosem urzędników. Rzecznik nie dowierza

Najnowsze

Artur Węgrzynowicz, tvnwarszawa.plWycinka przed urzędem dzielnicy Śródmieście

W sobotę przed 7 rano skwer przed urzędem dzielnicy Śródmieście był wciąż jednym z nielicznych, zielonych miejsc w okolicy. Przed 11 po drzewach nie było już śladu.

Chodzi o skwer u zbiegu Nowogrodzkiej i Poznańskiej, przed wejściem do urzędu dzielnicy. Wystarczyło kilka godzin, by zniknęło z niego 5 dużych drzew i większość krzewów.

Na miejscu był nasz reporrter Artur Węgrzynowicz. - Według mieszkańców, wszystko zaczęło się przed 7. Zdenerwowani wyszli na ulicę - relacjonuje. I dodaje: - Widok jest smutny. Zielony skwer zamienił się w plac, na którym jest tylko błoto.

"Lex Szyszko"

Działka, na której trwa wycinka, nie należy do dzielnicy. Jest prywatna. "Deweloper, który przejął działkę w niejasnych okolicznościach na skutek dzikiej reprywatyzacji wykorzystał "Lex Szyszko" by wyciąć drzewa i krzewy w jednym z najbardziej zanieczyszczonych rejonów miasta" - komentują działacze Miasto Jest Nasze, którzy także pojawili się na miejscu.

Aktywiści twierdzą, że drzewa zostały wycięte "w celach gospodarczych", a właściciel chce w tym miejscu zbudować biurowiec. "Nie ma planu miejscowego od lat. Zawiadomimy dzisiaj jeszcze policję. Czekamy na odgrodzenie urzędu przez prywatnego właściciela. Ciekawe, którędy burmistrz będzie wchodził do pracy" - piszą.

Rzecznik nie dowierza

My także chcieliśmy zapytać dzielnicę o sytuację przed jej ratuszem. Rzecznik, Mateusz Dallali napisał nam jednak tylko: "Nic nie wiem o żadnej wycince".

Później dodał: "Działka ta należy do osób prywatnych. Została zwrócona kilka lat temu w ramach postępowania reprywatyzacyjnego. Ktoś tam wycina drzewa?".

Już po publikacji naszego materiału, Mateusz Dallali poinformował nas, że dzielnica rozważa kilka koncepcji nasadzeń zastępczych. - Chcemy chociaż w małej części zrekompensować mieszkańcom okolicy to, czego pozbawili ich właściciele działki - mówi.

Na Nowogrodzkiej pojawiała się też straż miejska i policja. Bynajmniej nie po to, by przerwać wycinanie drzew. Mundurowi przyjechali, by wytłumaczyć mieszkańcom, że... nic nie mogą zrobić. - Strażnicy miejscy nie dawali sobie rady, więc przyjechaliśmy pomóc. To działka prywatna, więc wycinka była legalna. Przyjechaliśmy tam tylko w celach informacyjnych - tłumaczy Rafał Retmaniak z wydziału prasowego KSP.

kz/r