Wrony zaatakowały myszołowa. Ledwo uszedł z życiem

Warszawa

straż miejskaMyszołów padł ofiarą wron

Myszołów - choć większy i silniejszy - nie poradził sobie z wronami, które zaatakowały go na Woli. Poszkodowanego ptaka znalazł jeden z mieszkańców, schował pod prześcieradłem i powiadomił straż miejską.

"Przy ul. Krępowieckiego pomiędzy blokami wrony atakują jakiegoś dużego ptaka" - tak brzmiało zgłoszenie, które wpłynęło do straży miejskiej. Ekopatrol udał się na miejsce. Między blokami znalazł osłabionego ptaka, który nie był w stanie samodzielnie odlecieć.

Myszołów został zaatakowany przez wrony. Były wyjątkowo uparte, nie przestraszyły się strażników i podczas interwencji krążyły nad ich głowami. Oddaliły się dopiero, kiedy poszkodowanego ptaka zabrano do radiowozu.

Wymaga rehabilitacji

Drapieżnik został przewieziony do Ptasiego Azylu działającego przy warszawskim zoo. - Ma uraz stawu barkowego i jest wychudzony - mówi kierująca Azylem dr Agnieszka Czujkowska. Przyznaje, że rehabilitacja ptaka może potrwać nawet cztery tygodnie. Dopiero po tym czasie będzie mógł wrócić do swojego środowiska naturalnego.

Jak dodają funkcjonariusze Ekopatrolu, myszołów zawdzięcza życie mieszkańcowi Woli i jego szybkiej interwencji. - Pozostawiony bez pomocy raczej nie miałby szans na przeżycie, wrony były bardzo agresywne i usiłowały atakować myszołowa nawet pomimo obecności osoby zgłaszającej - podkreśla Piotr Mostowski, naczelnik Oddziału Ochrony Środowiska w straży miejskiej.

ZOBACZ JAK WYGLĄDA ODŁAWIANIE PTAKÓW:

Strażnicy wypuścili ptakiMateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl
wideo 2/3

kw/b