WOPR przed stadionem: "Spisaliśmy się na medal"

Warszawa

Piotr Kochański, Thinking People groupĆwiczenia pod Stadionem Narodowym

Scenariusz prosty: pijani kibice lokalnych klubów atakują tych wychodzących z meczu na Stadionie Narodowym. Cel: sprawdzić, czy działa koordynacja służb. Efekty będą dopiero oceniane.

- Byliśmy trochę zaskoczeni tym, jak wiele pracy spadło na nasze ręce. Ale przecież nie wszystko da się zaplanować, więc mogliśmy się sprawdzić. Usłyszeliśmy pochwały od obserwatorów, więc chyba nam się udało - komentowali na gorąco ratownicy ze stołecznego WOPR, które zostało włączone do środowych ćwiczeń. - Spisaliśmy się na medal - dodawali inni.

- To były nasze pierwsze ćwiczenia we współpracy ze służbami miejskimi - zaznaczył ratownik medyczny Jakub Sekuła.

Spokojnie, to tylko ćwiczenia

Pozoranci - studenci i uczniowie - narzekali, że ratownicy nie udzielali im pierwszej pomocy. - Więcej było w tym teatru, niż ćwiczeń - twierdzili. Ale ratownicy tłumaczą, że bandażować i zakładać ortopedyczne szyny już umieją. Tym razem celem ćwiczeń było sprawdzenie koordynacji służb, więc udającym rannych mówili tylko: - Teraz robię sztuczne oddychanie. Odzyskujesz przytomność. Trafiasz do namiotu żółtego.

To tak zwany triaż, czyli kluczowe działanie w pierwszych minutach każdej dużej akcji ratunkowej. - Chodzi o podzielenie rannych na tych wymagających tylko minimalnej pomocy, rannych poważnie i tych, których stan jest krytyczny, i muszą natychmiast trafić na stoły operacyjne.

- Stanowiliśmy wyraźne wsparcie dla służb. Musimy poprawić jeszcze kilka szczegółów, szczególnie tych związanych z komunikacją z innymi służbami. Mamy nadzieję, że następne ćwiczenia wypadną jeszcze lepiej - nie krył zadowolenia Mikołaj Kobos, rzecznik stołeczego WOPR.

Film z ćwiczeń publikujemy dzięki uprzejmości stołecznego WOPR oraz Think People Group.

Ratownicy o ćwiczeniach pod "Narodowowym"
Piotr Kochański, Thinking People group

roody