Właściciele psa odpowiedzą za znęcanie? Policja gromadzi dowody

Warszawa

ShutterstockPrzebywanie w nagrzanym aucie dla psa może skończyć się tragicznie (zdjęcie ilustracyjne)

Po interwencji na bemowskim parkingu policja gromadzi dowody w sprawie znęcania się nad zwierzęciem. Jak mówią świadkowie, właściciele zostawili psa w nagrzanym aucie i poszli na zakupy. Wtedy jeden z mężczyzn wybił szybę w aucie. Został przez nich oskarżony o zniszczenie mienia.

O sprawie pisaliśmy w poniedziałek. Jak relacjonował pan Jakub, wybił szybę, bo chciał wyciągnąć psa z nagrzanego pojazdu, stojącego na parkingu przy hipermarkecie na Górczewskiej. Mężczyzna, do którego należało auto, złożył zawiadomienie o zniszczeniu mienia.

Także właściciele psa muszą się liczyć z tym, że zostaną ukarani. Policjanci z Bemowa zbierają dowody w sprawie znęcania się nad zwierzęciem.

- Dziś rano zostałem przesłuchany w charakterze świadka w dwóch sprawach. Chodziło o zniszczenie mienia i znęcanie się nad zwierzętami. Policjantka spisała moje zeznania i zostałem zwolniony do domu - mówi nam pan Jakub.

Grozi im do dwóch lat wiezienia

Joanna Banaszewska z komendy rejonowej na Bemowie przekazała, że dochodzenie w sprawie znęcanie się nad psem prowadzone jest na podstawie protokołu z niedzielnej interwencji, który wykonali policjanci.

- Po zebraniu materiałów sprawa zostanie skierowano do prokuratury. Za znęcanie się nad zwierzętami grozi zgodnie z kodeksem karnym do dwóch lat więzienia - informuje policjantka.

Na razie właściciele psa nie zostali jeszcze wezwani na przesłuchanie.

- Policjanci cały czas pracują nad tą sprawą i będą niebawem przesłuchiwać kolejne osoby - zapowiada Banaszewska.

Uwolnił psa z nagrzanego auta
TVN24

jk/lulu