Właściciel przyznał: powiesił psa, ale martwy miał być wcześniej

Warszawa

Fundacja Zwierzęc PolanaPrzewożony pies

Mężczyzna podejrzewany o zabicie psa przyznał, że przewoził zwierzę na wysięgniku traktora. Twierdzi jednak, że znalazł go wcześniej martwego, z rozbitym łbem. Sprawę wyjaśnia prokuratura z Garwolina. Kłopot polega na tym, że ciała psa nie odnaleziono...

Śledczy przesłuchali 57-letniego mężczyznę. Został wypuszczony, nie postawiono mu też zarzutów.

Psa nie znaleziono

- Mężczyzna złożył wyjaśnienia, z których wynika, że w dniu nagrania filmu pies mu zaginął. Gdy wyszedł około 150 metrów poza domostwo, zobaczył zwierzę z roztrzaskaną głową - relacjonuje zeznania Krystyna Gołąbek z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.

Mężczyzna porusza się o kulach. Zeznał, że chciał psa pochować, więc podwiesił go i wiózł na traktorze. - Wskazał miejsce, gdzie go zostawił. Po jego przesłuchaniu zrobiono oględziny tego miejsca, ale zwłok zwierzęcia nie znaleziono. Była tam za to wgnieciona ściółka - zaznacza Gołąbek.

Podkreśla też, że to nie koniec czynności procesowych. Zabezpieczono film z przewożenia psa, przesłuchano też osoby, które go nagrywały. W planach jest jeszcze przesłuchanie weterynarza, do którego mężczyzna przychodził ze swoim zwierzęciem.

"Drastyczne" nagranie

O całej sytuacji poinformowała na swoim facebookowym profilu Fundacja Zwierzęca Polana. Z ostrzeżeniem, że nagranie "jest drastyczne". Podwieszonego na wysięgniku traktora psa nagrała wolontariuszka w piątek 11 sierpnia w okolicy Osiecka. Na krótkim film widać jadący traktor i podwieszone z tyłu pojazdu zwierzę.

ran/r