Wjechał pod śmigła samolotu

Warszawa

| Fakty po południu TVN24fot. Kontakt24

Do groźnego zderzenia doszło w czwartkową noc na płycie Lotniska Chopina. Mężczyzna kierujący mulagiem (pojazdem do wypychania samolotów i przewożenia przyczep z bagażami) wjechał wprost pod śmigła samolotu. Mężczyzna z obrażeniami głowy został przewieziony do szpitala - informuje Kontakt24. W momencie kolizji panowały bardzo trudne warunki atmosferyczne. O zdarzeniu poinformował redakcję Kontaktu 24 pragnący zachować anonimowość internauta. Według niego, sytuacja była bardzo niebezpieczna, o czym świadczy stan pojazdu. "Kierowca położył się i tylko dzięki temu śmigło nie odcięło mu głowy" - ocenił.Poraniony kierowca w szpitali

Jak doszło do wypadku? - Około godziny 22.30 doszło do kolizji na płycie postojowej, na którą wkołowywał samolot tuż po wylądowaniu, po locie z Wrocławia. Wjechał w niego ciągnik wózków na bagaże - powiedział Kontaktowi24 Przemysław Przybylski. Jak dodał, pojazd uderzył w śmigło. - Została zniszczona kabina kierowcy, szkło poraniło tego kierowcę i został odwieziony do szpitala z lekkimi obrażeniami. Nikomu poza tym nic się nie stało - dodał Przybylski.

Trudne warunki atmosferyczne

Rzecznik zwrócił uwagę na trudne warunki atmosferyczne, jakie panowały w momencie kołowania samolotu z Wrocławia.

- Była bardzo silna ulewa, burza. Błyskało, grzmiało nad lotniskiem. Być może to była przyczyna że kierowca po prostu nie zauważył nadjeżdżającego samolotu, ale trudno to powiedzieć. Sprawę bada Komisja Badań Wypadków Lotniczych - powiedział rzecznik.

Jak powiedział Przybylski, w momencie lądowania samolotu ATR z Wrocławia na pokładzie znajdowało się 33 pasażerów.

CZYTAJ WIĘCEJ NA PORTALU KONTAKT24

Kontakt 24//ak//tka/bako