Więzienie za jazdę na gapę. Urzędnicy: kary trzeba płacić

Warszawa

Archiwum TVN / ZTMOświadczenie ZTM w sprawie jazdy na gapę

29-letnia Agata trafiła do aresztu za jazdę bez biletu i niezapłacone mandaty. Jej historia wzbudziła duże emocje. Jedni winą obarczali roztargnioną pasażerkę, inni - stołecznych urzędników lub wymiar sprawiedliwości. Zarząd Transportu Miejskiego postanowił przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie.

Historię gapowiczki i jej relację z aresztu szeroko opisaliśmy na tvnwarszawa.pl. Kobieta jechała bez biletu tramwajem linii 33. Na gorącym uczynku była przyłapywana przez kontrolerów kilkukrotnie. Sama przyznała, że trzy razy otrzymała mandaty, których nie zapłaciła.

Tłumaczyła, że pisma wysyłane pocztą do niej nie dochodziły, bo mieszkała pod adresem innym niż spisany przez kontrolera z dowodu. Jak twierdziła, nie wiedziała o narastającym długu i toczących się sprawach w sądzie. W konsekwencji trafiła do zakładu karnego w Łodzi na 15 dni.

Pięć mandatów

Dyskusje o tej sprawie toczącą się na forach internetowych nie umknęły uwadze pracowników ZTM. "Znaczna część internautów uznała, że pasażerka była sama sobie winna. Jednak niektórzy winą za tę nieprzyjemną sytuację obarczali bezdusznych urzędników. Warto zatem zapoznać się w tej sprawie z kilkoma istotnymi faktami" - czytamy w komunikacie.

ZTM informuje w nim, że w rejestrze długów pod nazwiskiem pasażerki widnieje pięć wezwań do zapłaty za jazdę bez biletu. "Zostały wystawione w różnych latach (choć trzy w tym samym roku), w różnych środkach komunikacji (metro i tramwaj), w różnych liniach, w zupełnie innych miejscach oraz o zupełnie innych porach" - precyzują urzędnicy.

Pierwsze wezwanie pani Agata miała otrzymać już w marcu 2012 roku, w metrze między Natolinem a Kabatami. Drugie - ponad rok później (w maju 2013 roku) - w tramwaju linii 33, na odcinku Biblioteka Narodowa - GUS. Kolejne (w lipcu tego samego roku) zostało wystawione również w tramwaju, ale tym razem linii 9, między rondem Waszyngtona a mostem Poniatowskiego.

Czwarte i piąte wezwanie - według ZTM - miało zostać wydane w tramwaju 33. Czwarte - w sierpniu 2013 roku (między stacją Metro Pole Mokotowskie a Biblioteką Narodową). I piąte - po dłuższej przerwie - w lutym 2016 roku - na odcinku między ul. Stawki a rondem Radosława.

Adres z dowodu

Jak przekonuje ZTM, każde z wezwań wystawiono na podstawie okazanego przez panią Agatę dowodu osobistego, w którym znajdował się jej adres zameldowania.

"Należy zaznaczyć, że pasażerka nie wskazała kontrolerom innego adresu zamieszkania. Własnoręcznie też podpisała wezwania, w związku z tym miała wiedzę na temat posiadanego wobec ZTM zadłużenia" - zapewniają urzędnicy w swoich wyjaśnieniach.

Same mandaty to nie wszystko. Zarząd informuje też, że przed skierowaniem sprawy na policję wysłał do pasażerki upomnienia z prośbą o uregulowanie zadłużenia. Wysłano je listem poleconym czterokrotnie: w kwietniu 2012 roku, lipcu i wrześniu 2013 roku oraz w marcu ubiegłego roku.

"Ponieważ gapowiczka nie uregulowała powstałego zadłużenia, ZTM skierował sprawy na drogę postępowania sądowego z powództwa cywilnego" - tłumaczą urzędnicy. Na koniec przekonują, że "dołożyli wszelkich starań", by wyegzekwować od pasażerki dług za jazdę bez biletu.

I dodają, że wszystkich nieprzyjemności można było uniknąć. "Należało zrobić jedną banalną czynność. Mieć w czasie jazdy komunikacja miejską ważny bilet" - przestrzegają innych pasażerów.

Nie wchodziła w rozmowy

Dlaczego kobieta podawała adres, w którym faktycznie nie mieszkała? W rozmowie z tvnwarszawa.pl tłumaczyła, że "z pośpiechu nie wchodziła w dłuższe rozmowy z kontrolerami".

- Nie przypominam sobie również pytania z ich strony, czy jest to adres korespondencyjny. Zapewne gdyby takie padło, podałabym ten, pod którym przebywałam na stałe. Nigdy świadomie, mając przy sobie pieniądze, nie odkładałam płatności za mandat. Zdarzyło się nawet tak, że specjalnie wysiadłam z komunikacji, by w towarzystwie kontrolerów pójść do bankomatu i zapłacić. Miałam jednak wtedy czas – wyjaśniała.

O bilet już niebawem nie będą musieli martwić się uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów. Od września zacznie obowiązywać bezpłatna komunikacja dla dzieci i młodzieży. Czytaj więcej na ten temat:

Prezydent Warszawy o darmowej komunikacji dla uczniówMateusz Szmelter/tvnwarszawa.pl
wideo 2/3

kw/b