Wielka wyprzedaż na koniec FSO

Warszawa

fot. TVN24

W poniedziałek ruszyła dwudniowa wyprzedaż majątku w zakładach Fabryki Samochodów Osobowych na warszawskim Żeraniu. Do kupienia jest 46 maszyn i urządzeń. Większość sprzętu została wyprodukowana przed rokiem 1990, a najstarsze urządzenia pochodzą z 1960 roku.

Fabryka Samochodów Osobowych od wielu miesięcy boryka się z problemami finansowymi i brakiem inwestora. Ostatni samochód wyjechał z Żerania pod koniec lutego 2011 roku. Był nim Chevrolet Aveo, produkowany na zlecenie General Motors przez prawie cztery lata. Po wygaśnięciu umowy FSO nie znalazło inwestora, nie otrzymało nowych zamówień i fabryka stoi bezużyteczna.

Teraz spółka zdecydowała się na wyprzedaż narzędziowni będącą definitywnym końcem FSO. Wśród przedmiotów, które zostały wystawione do sprzedaży znajdują się różnego rodzaju prasy, frezarki, szlifierki oraz urządzenia pomiarowe. Zainteresowani będą wpuszczani na teren zakładu grupami w cyklach godzinnych od 10.00 do 14.00.

Od Syreny po Chevroleta

Warszawska fabryka FSO rozpoczęła działalność w 1951 roku. Z jej taśm zjeżdżały wówczas Syreny i Warszawy, a potem Polonezy i fiaty 125p.

Z początkiem lat 90-tych FSO zaczęła poszukiwania inwestora i nowego właściciela, który zapewniłby nowoczesne technologie i byt fabryce. Wśród zainteresowanych pojawiły się takie firmy, jak Peugeot–Citroen oraz General Motors. Po krótkiej przygodzie z GM, fabryka na Żeraniu związała się z wschodzącą gwiazdą ze wschodu – Daewoo. Po latach dosyć owocnej współpracy Daewoo jednak zbankrutowało, a fabryka stała się znowu bezpańska. Chętnym na ratunek okazała się ukraińska firma Avto-ZAZ. Z czasem FSO nawiązało współpracę z GM, czego wynikiem była produkcja samochodów Chevrolet Aveo w FSO. To nie zapewniło jednak rentowności zakładów i podjęto decyzję o ich likwidacji i zwolnieniu załogi.

Na początku roku zarząd warszawskiego FSO prowadził rozmowy z kilkoma inwestorami z Chin i Indii o rozpoczęciu nowej produkcji na Żeraniu. Rozmowy nie zostały jednak sfinalizowane umową.

Czytaj też na tvn24.pl

tvn24.pl//mkg/k