Większa dozwolona prędkość i koniec atrap fotoradarów

Warszawa

| PAP, KWP Krakówfot

Szybciej pojedziemy autostradą i dwujezdniową ekspresówką. Z ulic znikną atrapy fotoradarów, a straż miejska postawi te prawdziwe tylko tam, gdzie wskaże policja. Oto najważniejsze zmiany znowelizowanej ustawy o ruchu drogowym, które budzą już kontrowersje wśród specjalistów.

Kolejna zmiana ustawy pozwoli kierowcom samochodów osobowych jeździć nieco szybciej na autostradach i drogach ekspresowych. W nowym roku będą mogli pojechać autostradą do 140 km/h, a do 120 km/h dwujezdniową drogą ekspresową.

- Kierowcy jeździli szybko, więc ustawodawca urealnił przepisy. Drogi ekspresowe dwujezdniowe i autostrady nie mają skrzyżowań poprzecznych. Panuje tam segregacja ruchu. To najbezpieczniejsze drogi - podkreśla nadkom. Marcin Książkiewicz z Biura Ruchu Drogowego KGP. - Nie można jednak popadać ze skrajności w skrajność. W miastach zwiększenie dozwolonej prędkości, przy braku segregacji ruchu i dużej ilości skrzyżowań, byłoby niebezpieczne - dodaje nadkomisarz.

W Warszawie jednak podwyższono dozwoloną prędkość na drogach, które miały charakter "ekspresówki". Takim przykładem jest Trasa Łazienkowska.

- Zwiększono na niej dozwoloną prędkość z 50 do 80 km/h. Nie zanotowaliśmy jednak od tego czasu większej ilości wypadków - wyjaśnia nadkom. Marcin Książkiewicz. - Czas pokaże, czy zwiększenie prędkości na ekspresówkach i autostradach było słuszne. Spadająca liczba wypadków za tym przemawia - dodaje.

Duża prędkość to duże ryzyko

To tzw. "urealnienie" przepisów nie przekonuje Marii Dąbrowskiej-Loranc z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Jej zdaniem to odwrócenie tendencji, która dotąd miała na celu ograniczanie prędkości.

- Już dawno stwierdzono, że duża prędkość to większa szansa na wypadek. Niestety te zmiany nie będą poprawią bezpieczeństwa. Ryzyko będzie większe - uważa Maria Dąbrowska-Loranc. - Jeżeli przy dużej prędkości pojawi się na drodze coś nieoczekiwanego, mamy naprawdę niewiele czasu na reakcję i te skutki będą niestety poważne. Specjaliści z zagranicy, gdzie tendencja jest do ograniczania prędkości, są zaniepokojeni sposobem jazdy Polaków – dodaje.

Straż ustawi radary tylko w miejscu zabudowanym

Nowe przepisy regulują również wykorzystywanie fotoradarów przez straż miejską. Lokalizacje dla nich będzie wskazywać policja. Ma wybierać te miejsca, w których najczęściej dochodzi do groźnych wypadków.

Dodatkowo od 31 grudnia straż miejska będzie mogła kontrolować prędkość tylko na obszarze zabudowanym. Nie ustawi się z fotoradarem na autostradzie i drodze ekspresowej, nawet jeśli przebiegają one przez obszar zabudowany. Kolejną zmianą jest to, że z dróg znikną atrapy fotoradarów.

Takie zmiany mają zmusić kierowców do zdjęcia nogi z gazu. Zbliżając się do fotoradaru, prowadzący pojazd dostanie sygnał, że zaraz znajdzie się w miejscu rzeczywiście niebezpiecznym. Nawet jeśli zwolni tylko po to, by nie płacić mandatu, dzięki mniejszej prędkości przejedzie bezpiecznie.

myk/ec