Więcej strażników, mniej mieszkańców. Ograniczają dostęp do Rady Warszawy

Warszawa

tvnwarszawa.plBędą limity dla mieszkańców na sali obrad

Tylko 110 osób może wejść na sesję Rady Warszawy. Pozostali mogą oglądać transmisję w sąsiedniej sali, pod czujnym okiem straży miejskiej. - Mundurowych jest więcej, niż do tej pory - relacjonuje z czwartkowej sesji Karolina Wiśniewska, dziennikarka tvnwarszawa.pl.

Zmiany da się zauważyć już pierwszy rzut oka. Przybywających na sesję mieszkańców miasta wita dużo liczniejsza obstawa strażników miejskich, niż do tej pory. Po drugie - przygotowano dodatkowe krzesła i monitory w sali sąsiadującej z Warszawską, gdzie odbywają się obrady. Ale coś za coś; na salę obrad wejść może maksymalnie 110 osób.

"Będziemy bardziej rygorystyczni"

- Ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców od dziś bardziej rygorystycznie podchodzimy do sprawdzania liczby tych, którzy wchodzą do sali obrad. Pilnujemy, żeby nie było więcej, niż 110 osób, ponieważ przepisy pożarowe tylko na tyle pozwalają - potwierdza Sławomir Paszkiet z Biura Rady Warszawy.Zapewnia jednak, że - wbrew temu, co sądzą niektórzy - urzędnicy nie chcą utrudniać oglądania sesji. - Od wielu lat sala Gagarina jest wyposażona w nagłośnienie i w monitory. W tej chwili dodatkowo wprowadziliśmy takie same rozwiązania w sali Starzyńskiego. Dostawiliśmy tam kilkaset miejsc siedzących, a możemy jeszcze więcej, jeśli zaistnieje taka potrzeba – zapewnia.Zarówno sala Gagarina, jak i sala Warszawska to pomieszczenia sąsiadujące z salą Warszawską.

Bałagan na sesji nadzwyczajnej

Skąd te zmiany? Urzędnik przyznaje, że są konsekwencją tego, co działo się na ostatnim posiedzeniu. Była to sesja nadzwyczajna (poświęcona reprywatyzacji), na którą przybyło nadzwyczajnie dużo osób. - Mimo naszych próśb, do sali dostało się znacznie więcej osób niż powinno. Było tłoczno, zablokowane były drogi ewakuacyjne. Gdyby coś się stało, ktoś musiałby opuścić szybko pomieszczenia, byłby problem – przekonuje Paszkiet.Zmiany dotykają nie tylko mieszkańców. Do nowych przepisów muszą przyzwyczaić się również urzędnicy, dyrektorzy biur czy przedstawiciele mediów. Od teraz, każdy kto chce wejść do miejsc przeznaczonych dla radnych musi pokazać identyfikator. W przypadku dziennikarzy jest to legitymacja prasowa. - Jeśli ktoś takiej legitymacji nie posiada, może w naszym biurze wyrobić specjalny identyfikator z napisem "PRASA" - zapewnia Paszkiet.

"Jesteśmy zaskoczeni zmianami"

Część radnych na nowe przepisy patrzy ze zdziwieniem. - Przede wszystkim jesteśmy zaskoczeni, że zanim wysłuchaliśmy punktu, który dotyczy tych zmian, zostały one już wprowadzone – przyznaje Cezary Jurkiewicz, przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości. - Każdy mieszkaniec ma prawo uczestniczyć w obradach. Jeśli się nie mieszczą, należy zastanowić się czy to miejsce jest wystarczające. Są przecież większe sale w mieście, gdzie można przenosić obrady. Zwłaszcza te, które cieszą się dużym zainteresowaniem społecznym - dodaje.Radni PO nie mają zastrzeżeń. - Na ostatniej sesji, według informacji gazetowych, jeden z dziennikarzy dostał w głowę. Były zatarasowane drogi ewakuacyjne. Bezpieczeństwo mieszańców jest ważne. Nauczeni doświadczeniem rozumiemy, że ratusz uszczelnia te procedury – komentuje przewodniczący klubu Jarosław Szostakowski. Dokładną informacje o wejściu w życie nowych przepisów, przedstawiciel prezydenta Warszawy ma przedstawić w ostatnim punkcie porządku obrad czwartkowego posiedzenia.

TAK WYGLĄDAŁA SESJA O REPRYWATYZACJI:

Czwartkowa sesja rady miastaTVN24
wideo 2/11

kw/r