Więcej przejść w Jerozolimskich? Prezydent: rozważymy to

Warszawa

| tvnmeteo.plfot

- Przedostanie się z okolicy Dworca Centralnego na drugą stronę ulicy zajmuje Wam kilka minut. Osobie na wózkach kilkadziesiąt - zwraca uwagę Marek Sołtys, "Szalony Wózkowicz". Niedziałające platformy i brak przejść naziemnych w tym rejonie sprawiają, że niepełnosprawni czują się tam jak w pułapce. O pomoc poprosili prezydent miasta. A ta deklaruje: przyjrzymy się tej sprawie.

Ruchome platformy umożliwiające niepełnosprawnym skorzystanie z przejścia podziemnego na wysokości Dworca Centralnego ciągle się psują. Brak działających urządzeń jest barierą. Drogę, którą osoba sprawna przejdzie w kilka minut, korzystając z przejścia podziemnego, dla niepełnosprawnych ruchowo jest kilka razy dłuższa.

- Trzeba wsiąść w autobus, przejechać do najbliższego przejścia naziemnego, przejść przez nie i znów skorzystać z komunikacji miejskiej, żeby zawrócić - opisuje Marek Sołtys, orędujący za "wózkowiczami". Ta droga, w zależności od tego, jak szybko podjedzie autobus i czy niepełnosprawny będzie się w stanie do niego dostać, zajmuje od kilkunastu do kilkudziesięciu minut.

Prezydent: trzeba się tym zająć

Absurd? Dlatego Sołtys proponuje rozwiązanie: - Można zrobić tam przejście naziemne, albo przynajmniej przejazd dla rowerów, z którego moglibyśmy skorzystać - proponuje. Co na to Ratusz?

- Trzeba się zająć tymi Alejami Jerozolimskimi, bo to jest trudne miejsce i do tego w samym centrum Warszawy - mówiła w poniedziałek prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, która została przez Wózkowicza odznaczona nagrodą Szprycha 2010 za pomoc niepełnosprawnym. I deklaruje chęć współpracy z TPSW: - Niepełnosprawni najlepiej wiedzą, czego im potrzeba - dodała.

Drogowcy: poszukamy rozwiązania

- Problem jest - przyznaje rzecznik Zarządu Dróg Miejskich, Adam Sobieraj. I tłumaczy - wszystko zależy od pieniędzy. Urzędnicy ZDM zastanowią się, jak można pomóc niepełnosprawnym i - co najważniejsze - ile to będzie kosztowało.

Czy przejazd tylko dla rowerów i wózków jest możliwy? - zapytaliśmy. Sobieraj podejrzewa, że próba organiczenia dostępu do niego była by fikcją. - Inni też chcieli by z niego korzystać - ocenia. Przytacza inne możliwe rozwiązania: kładka i windami albo zastosowanie podnośników do przejść podziemnych.

I zwraca uwagę, że urządzenia, które mają pomagać potrzebującym, często psują bezmyślni chuligani. Niszczą mechanizmy, a windach załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne - wytyka.

Zobacz ekstremalny film, jaki Szalony Wózkowicz nakręcił w al. Jerozolimskich, żeby zwrócić uwagę na problem w tym miejscu:

mz/par