Widzieli pościg za motocyklistą. Czemu nie zareagowali?

Warszawa

kspRadiowóz stał na światłach

Na filmie z policyjnego pościgu za pijanym motocyklistą widać, że na wysokości ulicy Żytniej, na światłach stoi inny radiowóz. - Nie mógł jakoś zareagować? Zablokować drogę?- pytają internauci.

O brak podjęcia przez radiowóz interwencji zapytaliśmy stołeczną policję.

"Nie blokuje się drogi motocykliście"

- Po pierwsze, nie możemy jednoznacznie powiedzieć, że radiowóz nie zareagował, bo tego na filmie nie widać. Policjanci mogli np. zawrócić i dołączyć do pościgu - odpowiada Robert Opas ze stołecznej policji.

Nie mogli natomiast zablokować drogi motocykliście. Jak tłumaczy Opas, jest to niezgodne z zasadami prowadzenia pościgu. - Motocyklistom nie blokuje się drogi, nie rozkłada się na jezdni kolczatki. Chodzi o bezpieczeństwo kierowcy, który podróżuje jednośladem - wyjaśnia.

Jak dodaje, policjanci mogli też przewozić radiowozem kogoś na pobliską komendę. - W tym przypadku pościg także jest zabroniony - wyjaśnia.

Opas zapewnia, że funkcjonariusze na pewno zgłosili innym radiowozom, że ścigają motocyklistę.

W piątek stołeczna policja opublikowała film z pościgu za motocyklistą.

Pościg za motocyklistą
ksp

su/r