Wiceminister zdrowia: możliwa kara dla szpitala prof. Chazana

Warszawa

TVN24W rozmowie z TVN24 wiceminister Neumann ocenił, że aktualnie nie ma podstaw prawnych do ukarania prof. Chazana

Szpital prof. Chazana, który odmówił aborcji mimo wskazań, zostanie najprawdopodobniej ukarany - zapowiedział wiceminister zdrowia Sławomir Neumann. Raport z kontroli krajowego konsultanta w dziedzinie ginekologii trafił już na biurko ministra Arłukowicza.

Wiceminister podkreślił, że postępowania przeprowadzone osobno przez Rzecznika Praw Pacjenta, Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia wykazały te same uchybienia.

Prawo i obowiązek

- Będzie pewnie jakaś kara nałożona na szpital, który nie realizuje w pełni umowy z NFZ. Nie ma możliwości ukarania dyrektora czy lekarza - tłumaczy Neumann.

Według niego prof. Chazan jako lekarz "miał prawo odmówić wykonania aborcji", ale miał też obowiązek wskazać innego lekarza, czego nie uczynił. Pozostaje pytanie, czy zachowanie dyrektora "łapie się w jakichś paragrafach kodeksu karnego" - jeśli nie, to nie będzie możliwości ukarania go.

Kara dla szpitala

Wiceminister zdrowia oświadczył, że właściciel szpitala - w tym wypadku ratusz Warszawy – dostanie komplet materiałów z kontroli Ministerstwa Zdrowia i NFZ. Wtedy będzie mógł podjąć decyzję o dalszym losie dyrektora.

Może się okazać, że podobnych postępowań będzie więcej, a kary na szpital będą ciągle nakładane. - To może spowodować rzeczywiste problemy w funkcjonowaniu placówki - ocenił Neumann.

W takim wypadku trzeba będzie rozważyć, czy zostawienie prof. Chazana na stanowisku będzie korzystne dla szpitala. - Trzeba to na spokojnie rozważyć - podsumował wiceminister.

Odmowa aborcji

Profesor Chazan, dyrektor szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie, odmówił swojej pacjentce wykonania aborcji, powołując się na klauzulę sumienia.

Jednocześnie nie wskazał innej placówki, w której zabieg ten mógłby zostać wykonany. Według diagnozy dziecko umrze zaraz po urodzeniu, a mimo to profesor zamiast przeprowadzić aborcję, zaoferował opiekę w czasie ciąży, porodu i po porodzie.

Czytaj także na tvn24.pl

gk/tr