"Wejście smoka" Koseckiego

Warszawa

Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com
Legia gra z Lechią | Mateusz Kostrzewa/ legia.com

Zaledwie minuta gry na boisku wystarczyła, aby Jakub Kosecki strzelił gola dla Legii Warszawa. Podopieczni Jana Urbana w meczu z Lechią Gdańsk wygrali 1:0 i wrócili na fotel lidera ekstraklasy.

Od początku meczu z Lechią przeważała Legia. W 2. minucie Ljuboja przerzucił piłkę nad bramkarzem Lechii, ale ta nie wpadła do bramki. 10 minut później szczęścia z dystansu próbował Saganowski. Strzelił jednak prosto w Buchalika.

Dopiero w 16. minucie Lechia oddała pierwszy celny strzał. Janicki z linii pola karnego prosto w Kuciaka. W 19. minucie Ljuboja piętą zagrał do Saganowskiego na piąty metr. Ten zablokowany w ostatniej chwili.

W 24. minucie Inaki Astiz został ukarany żółtą kartką.

W 40. minucie Furman wykonał dobre dośrodkowanie na głowę Astiza. Hiszpan to sepcjalista od gry w powietrzu, ale tym razem nie udało mu się strzelić gola. Piłka przeleciała nad poprzeczką bramki.

Wszedł i strzelił

W drugiej połowie legioniści również się nie patyczkowali. W 48. minucie przeprowadzili akcję lewą stroną boiska. Najpierw Kucharczyk chciał zagrać do Ljuboi jednak podanie było zbyt mocne. Później w pole karne Lechii wpadł Suler. Strzelił, ale bardzo niecelnie.

W 51. minucie na Żylecie pojawiła się wielka flaga w kształcie koszulki Legii. Niesiony dopingiem Radović wyszedł sam na sam z Buchalikiem. Niestety trafił prosto w piłkarza gości.

W 60. minucie za Furmana na boisko wszedł Kosecki. Minutę później okazało się, że była to dobra decyzja trenera Urbana. W 61. minucie Kucharczyk podał do Saganowskiego, a ten zagrał do Koseckiego, który celnie trafił w bramkę gdańszczan.

W kolejnych minutach legioniści cały czas byli przy piłce. Ciągle atakowali, wyraźnie było widać, że mieli chrapkę na kolejnego gola. Przed taką szansą w 84. minucie stanął ponownie Kosecki. Po dośrodkowaniu od Kucharczyka oddał dobry strzał na bramkę. Niestety futbolówka drasnęła o słupek.

Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 1:0 (0:0) Bramki: 1:0 Jakub Kosecki (61). Żółta kartka - Legia Warszawa: Ivica Vrdoljak, Inaki Astiz. Lechia Gdańsk: Marcin Pietrowski, Rafał Janicki, Deleu. Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 15735. Legia Warszawa: Dusan Kuciak - Artur Jędrzejczyk, Inaki Astiz, Tomasz Jodłowiec, Marko Suler - Michał Kucharczyk, Dominik Furman (61. Jakub Kosecki), Ivica Vrdoljak, Miroslav Radovic (90. Janusz Gol) - Marek Saganowski (77. Daniel Łukasik), Danijel Ljuboja. Lechia Gdańsk: Michał Buchalik - Rafał Janicki, Krzysztof Bąk, Jarosław Bieniuk, Deleu - Marcin Pietrowski, Łukasz Surma, Ricardinho (72. Adam Duda), Mateusz Machaj (70. Piotr Brożek) - Piotr Wiśniewski, Paweł Buzała (75. Przemysław Frankowski).

W pogoni za Lechem

Po zwycięstwie w pierwszym meczu finału Pucharu Polski ze Śląskiem we Wrocławiu, legioniści są bliscy zdobycia po raz kolejny Pucharu Polski. Ale to walka o mistrzostwo kraju jest priorytetem.

Po sobotnim zwycięstwie nad Wisłą Kraków Lech Poznań prowadził w tym wyścigu. Legia miała przed spotkaniem z Lechią jeden punkt straty do "Kolejorza".

Po niedzielnym zwycięstwie drużyna z Warszawy ponownie objęła prowadzenie w ekstraklasie. Do końca sezonu zostało pięć kolejek.

Ciężko na Podlasiu?

W następnej kolejce legioniści jadą do Białegostoku, gdzie nigdy łatwo im się nie grało. Lech powinien dopisać sobie trzy punkty - w Poznaniu podejmie łódzkiego Widzewa.

A potem mecz sezonu - Lech przyjedzie na Łazienkowską. Jeśli wygra, może wyprzedzić ją w tabeli. Jeśli obie drużyny po 30. kolejce będą miały tyle samo punktów, najpierw zdecyduje bilans bezpośrednich spotkań. W Poznaniu Legia wygrała i to zdecydowanie - 3:1.

Potem obie drużyny czekają mecze m.in. z oddającym tytuł Śląskiem. Mistrzostwo zakopano pod murawą w stolicy. Kto je wykopie?

legia.com/tvn24.pl/ran//mz