Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia weszły w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

We wrześniu odsłonią panteon na Łączce

Warszawa


14 września zaplanowano odbiór prac przy panteonie-mauzoleum ofiar zbrodni komunistycznych na Łączce na Wojskowych Powązkach - poinformował sekretarz ROPWiM Andrzej Kunert. Panteon zostanie odsłonięty 27 września. Uroczystość poprzedzi msza żałobna na pl. Piłsudskiego.

- W umowie z wykonawcą wpisano datę 14 września jako odbiór całości prac. 27 września odbędzie się uroczystość odsłonięcia panteonu podzielona na dwie części. Rozpocznie ją uroczysta msza żałobna na pl. Piłsudskiego prawdopodobnie o godz. 10. Głównym celebransem ma być biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek. Później, prawdopodobnie w południe, na Wojskowych Powązkach na Łączce, przy panteonie dokonamy uroczystego pochówku, jak dzisiaj przewidujemy szczątków 33 ofiar terroru komunistycznego - mówił na środowej konferencji prasowej sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

36 kamiennych bloków

Panteon ma mieć formę 36 kamiennych jasnych bloków formujących zwarty czworokąt. Mają się na nich znaleźć m.in. polskie godło i inskrypcje.

Jak wyjaśnił, obecnie zidentyfikowano 40 ofiar, jednak rodziny czterech z nich mimo prób kontaktu nie zadeklarowały chęci złożenia bliskich w panteonie. - Z tych 36 rodzin, które się zdeklarowały, obecnie trzy wyraziły wolę pochowania najbliższych w grobach rodzinnych. Przyjęliśmy zatem zasadę, że w tej samej części panteonu, gdzie znajdą się przestrzenie na trumny pojawią się też informacje, że szczątki tych trzech osób zgodnie z wolą rodzin pochowano na innych cmentarzach z ich wyszczególnieniem - relacjonował Kunert.

Podkreślił, że obecnie nie jest w stanie określić, jak liczne grono osób weźmie udział w uroczystości i kto wejdzie w skład reprezentacji władz. - Zapewne nie będzie pana prezydenta, ponieważ w tym czasie ma zaplanowaną wizytę w USA - powiedział.

Część ofiar czeka na ekshumację

Komentując głosy krytyczne odnośnie formy panteonu Kunert podkreślił, że wedle jego wiedzy większość z ich autorów "nawet go nie widziała". - W panteonie będzie miejsce na dwieście kilkadziesiąt pochówków. Każda osoba, której bliski zostanie zidentyfikowany i która wyrazi taką wolę, będzie mogła go tam pochować - mówił. Przypomniał też, że pomimo postępu technologii związanej w identyfikacją szczątków wszystko "i tak zależy od dotarcia do bliskich", od których można pobrać materiał porównawczy. - A tych bliskich jest z czasem coraz trudniej odnaleźć - zaakcentował.

Uczestniczący w konferencji wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski podkreślił, że w jego ocenie panteon jest "godny bohaterów, których pamięć ma uczcić". - Jest to też forma otwarta na możliwość rozszerzenia na dwie kolejne kwatery Łączki w momencie kiedy zostaną wpisane do rejestru cmentarzy wojennych - dodał wojewoda.

Jego zdaniem tę uroczystość jesteśmy przede wszystkim "winni ofiarom i ich bliskim". - Zjednoczy nas ona wokół pamięci zidentyfikowanych i jeszcze nieznanych z nazwiska ofiar, które czekają na ekshumację. Cieszę się, że będzie ona miała miejsce w najbliższym czasie, że udało się otworzyć drogę do utworzenia tej kolejnej kwatery wojennej na Wojskowych Powązkach. Jestem wdzięczny rodzinom, które miały tam późniejsze groby i wyraziły zgodę na ich przeniesienie, dzięki czemu mogliśmy kwaterę w całości wpisać do rejestru cmentarzy wojennych - mówił Kozłowski.

Szukają bliskich zmarłych

Przyznał, że pozostaje pewien "brak satysfakcji", że upamiętnienie nie dotyczy obszaru całej Łączki. - Ale wierzę, że w przyszłości nam się to uda. Pewnie lepiej by było gdybyśmy to zrobili za jednym zamachem, ale nie wolno było czekać. Trwać w stanie, że część ofiar terroru stalinowskiego już zidentyfikowanych jest przechowywanych gdzieś w magazynie na cmentarzu w Wolce Węglowej. To by było nieludzkie, gdybyśmy tę uroczystość odkładali - podkreślił wojewoda.

Zaznaczył także, że trwa procedura związana z przeniesieniem późniejszych grobów znajdujących się na kolejnych częściach Łączki, gdzie również spoczywają ofiary terroru. Wnioski o ekshumację i przeniesienie szczątków pochowanych tam po 1982 r. osób złożył do wojewody pod koniec lipca IPN.

- Formalnie postępowanie wszczęto w momencie wpłynięcia pisma, musi ono jednak potrwać kilka miesięcy. Myślę, że na początku września będę gotowy do formalnego poinformowania wszystkich stron o wszczęciu postępowania związanego z ekshumacją i przeniesieniem grobów, które powstały tam później i uniemożliwiają dostęp do pochowanych poniżej szczątków ofiar. Jesteśmy w trakcie identyfikacji spoczywających w późniejszych grobach. Jest ich 194. Pochowano tam 339 osób, gdyż częściowo są to groby rodzinne. Musimy dla każdej z tych osób odnaleźć bliskich, którzy są formalnie stroną postępowania. Obecnie zidentyfikowaliśmy rodziny już 85 z nich - powiedział Kozłowski.

Ocenił, że na początku września do tych bliskich zostanie wysłane pismo informujące o wszczęciu postępowania. Na przełomie września i października zaplanowano dla nich spotkanie informacyjne dotyczące m.in. procedur przenoszenia grobów.

- Miasto identyfikuje teraz także miejsca, gdzie będą one przeniesione. Później mamy obowiązek tzw. dwumiesięcznego wywieszenia obwieszczeń publicznych dla tych bliskich, których nie udało się odnaleźć. Dopiero potem możemy przystąpić do rokowań z rodzinami, a po ich zakończeniu dopiero będziemy mogli zacząć przenosić groby. Powinno to być możliwe na początku przyszłego roku - wyjaśnił wojewoda.

Wznowią identyfikację

W jego opinii w pierwszym kwartale 2016 r. ekipa prof. Krzysztofa Szwagrzyka będzie mogła wznowić prace ekshumacyjne i identyfikowanie kolejnych ofiar terroru spoczywających pod istniejącymi grobami.

- Będziemy to oczywiście robić najszybciej jak potrafimy, ale z należytym szacunkiem dla każdego z pochowanych. Zasadą będzie też, by groby przenosić na jak najmniejszą odległość, w obrębie tego samego cmentarza i by zachować w miarę możliwości pierwotne sąsiedztwo - podsumował Kozłowski.

TAK WYGLĄDAŁY PRACE NA POWĄZKACH:

Ekshumacje na Powązkach
Lech Marcinczak /tvnwarszawa.pl

PAP/b