Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE RUCHU

Szóstego grudnia wchodzą w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Ważą się losy wójta Raszyna. W niedzielę referendum

Warszawa

Urząd Gminy RaszynWójt Raszyn Andrzej Zaręba

Już w najbliższą niedzielę mieszkańcy Raszyna będą głosować nad odwołaniem wójta i rady gminy. Referendum przeprowadzane jest na wniosek samych obywateli. - Mimo, że do wyborów został tylko rok, nie możemy zostawić władzy w rękach ludzi, którzy niszczą tę gminę - przekonują inicjatorzy.

Lokale wyborcze otwarte będą od godziny 7.00 do 21.00. Mieszkańcy odpowiedzą na dwa pytania. Pierwsze: Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Rady Gminy Raszyn przed upływem kadencji? I drugie: Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Andrzeja Zaręby, Wójta Gminy Raszyn przed upływem kadencji?

W obu przypadkach możliwe odpowiedzi to: Tak albo Nie.

Zbiórka podpisów

Przeprowadzenia referendum w Raszynie domagali się sami mieszkańcy. Zebrali w tej sprawie 766 podpisów - wystarczająco, aby komisarz wyborczy podjął decyzję o rozpisaniu głosowania.

Bezpośrednim powodem zwołania plebiscytu była - jak wyjaśniali organizatorzy - niechęć raszyńskich władz do podjęcia uchwały w sprawie przeprowadzenia referendum dotyczącego włączenia Raszyna do Warszawy.

Zbiórka podpisów rozpoczęła się w lutym, czyli jeszcze przed wycofaniem ustawy Prawa i Sprawiedliwości dotyczącej powiększenia stolicy. Część mieszkańców chciała - podobnie jak w Legionowie, Nieporęcie czy Konstancinie-Jeziornie - wypowiedzieć się na ten temat w referendum. Nie udało się. Raszyńscy radni nie przyjęli uchwały w tej sprawie.

Dlaczego chcą odwołać wójta?

Mimo rezygnacji PiS z ustawy o metropolii inicjatorzy nie chcą rezygnować z próby odwołania wójta i rady. - Nam nie chodziło tylko o sprawy związane z metropolią, ale też o przygotowania do reformy szkolnictwa. Przy okazji zaczęły wychodzić na jaw inne nieprawidłowości, między innymi na sesji rady poświęconej referendum głosowano na dwie ręce - mówi Aneta Wrotna, jedna z inicjatorek głosowania.

- Okazało się, że wójt naciska na radnych i zmusza ich do określonych zachowań mimo, że to on jest wykonawczym organem, a radni stanowiącym - dodaje.

Jak przekonuje Wrotna, władze Raszyna są "bardzo upartyjnione", wspierane przez Prawo i Sprawiedliwość, wskutek czego to "interes partyjny, a nie interes mieszkańców wygrywa".

- Poza tym przyjrzeliśmy się finansom gminy. Mamy 61 mln zł zadłużenia na koniec tego roku - stwierdza nasza rozmówczyni. I dodaje: do nowych wyborów jest nieco ponad rok. Mimo to nie możemy zostawić władzy w rękach ludzi, którzy niszczą tę gminę.

"Gmina się rozwija"

Z zarzutami grupy referendalnej nie zgadza się Dariusz Marcinkowski, przewodniczący rady. Przekonuje, że gmina się rozwija i idzie w dobrym kierunku. - Rozmawiamy z mieszkańcami, jesteśmy otwarci. I nie mówię tego wszystkiego z punktu widzenia tylko tej kadencji, ale mojej trzeciej kadencji. Widzę, jak ta gmina się zmieniła - stwierdza.

Na zarzuty, jakoby wójt mówił radnym, co mają robić, odpowiada: - Jak wójt może mi kazać, co ja mam robić? To absurd. Wójt może ewentualnie proponować jakieś rozwiązania, nad którymi potem dyskutujemy - dodaje.

Marcinkowski podkreśla też, że czynnik polityczny pojawia się w całej sprawie zupełnie niepotrzebnie. - Ja nie jestem członkiem PiS i nigdy nie byłem. Wójt Zaręba jest, ale jakoś potrafimy ze sobą rozmawiać. Na szczeblu samorządowym nie powinno chodzić o politykę - przekonuje.

Kluczowa frekwencja

W przypadku referendum o odwołanie władz gminy - jak w każdym innym referendum lokalnym - kluczowa jest frekwencja. Aby wynik głosowania był wiążący, musi wziąć w nim udział 3/5 osób, które brały udział w wyborze odwoływanych organów. A przypomnijmy, że w wyborach samorządowych w 2014 roku do urn w Raszynie poszło 57,89 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców. Co oznacza, że w niedzielnym referendum frekwencja powinna wynieść około 34 proc.

Z osiągnięciem takie wyniku może być problem. Po pierwsze, referendum wypada w pierwszy wakacyjny weekend i część mieszkańców może już rozpocząć urlop. Po drugie, są wątpliwości, jak wielu mieszkańców w ogóle wie o głosowaniu.

Na stronie internetowej urzędu próżno szukać komunikatów na ten temat. Znajdują się jedynie w głęboko ukrytych zakładkach Biuletynu Informacji Publicznej.

Jak mówi nam Aneta Wrotna, ogłoszenia o referendum nie zostały również wywieszone na terenie gminy. - Zgłosiłam ten problem do komisarza wyborczego, ale dostałam odpowiedź, że jeśli zapowiedź jest w BIP, uważa się ją za ogłoszoną - oznajmia. - Nie chcemy się kopać w tej sprawie. Natomiast na własny koszt inicjatorzy rozwiesili na wszystkich tablicach ogłoszenia o tym, jak głosować i obwieszczenie wójta - dodaje.

CZYTAJ WIĘCEJ O REFERENDACH PRZEPROWADZONYCH W SPRAWIE METROPOLII:

Trzy referenda w sprawie wielkiej WarszawyTVN24
wideo 2/4

kw/pm