Walkower nie złamał Legii. Pięć goli w jednej połowie

Warszawa

Pozbawiona szans na walkę o Ligę Mistrzów Legia Warszawa wróciła do ligowej rzeczywistości. W rolę worka bokserskiego, na którym mistrzowie Polski wyładowali swoją złość, wcielił się Górnik Łęczna. Beniaminek przyjął pięć ciosów, wszystkie w drugiej połowie.

W piątek, tuż przed losowaniem IV rundy eliminacji Champions League, UEFA ogłosiła, że rewanżowy mecz warszawskiego zespołu ze szkockim Celtikiem zweryfikowano jako walkower dla Szkotów z powodu występu w Edynburgu nieuprawnionego do gry Bartosza Bereszyńskiego. Dla mistrzów Polski oznaczało to koniec marzeń o elicie, mimo że w dwumeczu pokonali rywali aż 6:1.Legii pozostała walka o udział w fazie grupowej Ligi Europy. Przed pierwszym spotkaniem z kazachskim Aktobe czekały ją dwa ligowe sprawdziany. W pierwszym - przeciwko beniaminkowi z Łęcznej - spisała się wyśmienicie, chociaż pierwsza połowa spotkania wcale nie wskazywała na to, że beniaminek zostanie rozgromiony.

Vrdolajk tym razem pewny

Legia rozkręcała się bardzo powoli, ale tuż po przerwie, gdy Ivica Vrdoljak po raz pierwszy trafił do siatki, ekipę mistrzów Polski już nic nie było w stanie zatrzymać. Kolejne bramki piłkarze Berga strzelali z łatwością. Nadzieje Górnikowi odebrał zaledwie trzy minuty po golu Chorwata Jakub Kosecki. Później piłkę do siatki znów skierował Vrdoljak, który ponownie - mimo dwóch zmarnowanych "jedenastek" w pierwszym spotkaniu ze Szkotami - podszedł do rzutu karnego.Od pierwszej minuty w pierwszym składzie Legii wystąpiło pięciu graczy z wyjściowego spotkania w Edynburgu. Tym razem szansę od pierwszej minuty otrzymał Marek Saganowski. Najbardziej doświadczony legionista szukał swojego setnego gola w ekstraklasie, ale brakowało mu okazji.

Przełamanie Sa

Ze swoich zadań świetnie wywiązał się natomiast jego zmiennik - Orlando Sa. Portugalczyk wpisał się na listę strzelców chwilę po tym jak pojawił się na boisku, a dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem ustalił wynik spotkania. Były to jego pierwsze trafienia w tym sezonie i dopiero drugi i trzecie w barwach Legii.

Za tydzień Legia pojedzie do Białegostoku na mecz z Jagiellonią. Górnik Łęczna u siebie podejmie Zawiszę Bydgoszcz.

Legia Warszawa - Górnik Łęczna 5:0 (0:0)Bramki: 1:0 Ivica Vrdoljak (46), 2:0 Jakub Kosecki (49), 3:0 Ivica Vrdoljak (64-karny), 4:0 Orlando Sa (70), 5:0 Orlando Sa (80).Legia Warszawa: Konrad Jałocha - Bartosz Bereszyński, Jakub Rzeźniczak, Dossa Junior, Tomasz Brzyski - Helio Pinto (62. Ondrej Duda), Tomasz Jodłowiec, Ivica Vrdoljak, Jakub Kosecki (73. Adam Ryczkowski) - Marek Saganowski (66. Orlando Sa), Miroslav Radovic.Górnik Łęczna: Silvio Rodic - Łukasz Mierzejewski, Maciej Szmatiuk, Tomislav Bozic, Patrik Mraz - Grzegorz Bonin, Lukas Bielak, Przemysław Kaźmierczak (62. Veljko Nikitovic), Tomasz Nowak, Miroslav Bożok (56. Shpetim Hasani) - Fiodor Cernych (78. Sebastian Szałachowski).

CZYTAJ TEŻ NA SPORT.TVN24.PL

TAK ROMAN KOSECKI SKOMENTOWAŁ SPRAWĘ WALKOWERA DLA CELTIKU:

Piłkarze Legii o LM walczyli drugi rok z rzędu
Mateusz Kostrzewa / Legia.com ; TVN24

goszu