"Walenie kijem w klatkę, żeby małpy się odezwały"

Warszawa

TVN24Joachim Brudziński w "Jeden na jeden"

- Zachodzę w głowę, do jakiego jeszcze grubiaństwa są w stanie posunąć się najważniejsze osoby Platformy Obywatelskiej - powiedział w "Jeden na jeden" Joachim Brudziński z PiS. Odniósł się w ten sposób do stwierdzenia prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz z "Faktów po Faktach", że "pomnik światła", mający upamiętnić ofiary katastrofy smoleńskiej, to pomysł podobny do tego, co było na wiecach NSDAP.

W opinii Brudzińskiego, jeśli Gronkiewicz-Waltz używa takich porównań do stosunku do inicjatywy artystycznej i części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, to rodzi się pytanie, czy to "głupota czy próba wywołania politycznej awantury".

Czytaj na tvn24.pl.

Według polityka PiS, wygląda to jednak na zaplanowaną akcję. - Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz przyszła przygotowana do studia (TVN24 - red.), pokazywała nawet zdjęcia, czyli ktoś nad tym pracował - ocenił Brudziński.

- Od kilkunastu dni słyszymy o rozpaczliwej próbie sztabowców Platformy i Bronisława Komorowskiego walenia kijem w klatkę, żeby małpy się odezwały - dodał.

Zadaniem Brudzińskiego, można sprowadzić spór polityczny w Polsce do tego typu "bonmłotów" w wydaniu polityków PO, tyle, że, jak się wyraził, za tym kryje się tragedia ofiar.

- Prosiłbym gorąco, aby nie sprowadzać upamiętnienia ofiar tragedii do doraźnych sporów politycznych - zaznaczył Brudziński.

W jego opinii, propozycja, aby pomnik smoleński powstał u zbiegu ul. Trębackiej i Focha to element kampanii przed wyborami prezydenckimi. - Nagle okazuje się, że Bronisław Komorowski jest zwolennikiem budowy pomnika, a także pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, wiceprezydent PO, która przez ostatnie pięć lat upokarzała rodziny - stwierdził Brudziński.

Dodał, że to "pomnik światła" na Krakowskim Przedmieściu, a nie monument u zbiegu ul. Trębackiej i Focha, byłby krokiem w dobrym kierunku.

"Jak na wiecach NSDAP"

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz skrytykowała we wtorek w "Faktach po Faktach" pomysł, aby ofiary katastrofy smoleńskiej upamiętnić "pomnikiem światła" na Krakowskim Przedmieściu, przed Pałacem Prezydenckim.

Instalację tworzyłoby 96 reflektorów zainstalowanych w chodniku - każdy słup światła odpowiadałby jednej ofierze. W opinii prezydent Warszawy, to pomysł podobny do tego, co było na wiecach NSDAP w nazistowskich Niemczech. - To pomnik z 1937 roku, w Norymberdze był wtedy zjazd NSDAP - przekonywała Gronkiewicz-Waltz, pokazując przyniesione do studia zdjęcia. - Ja bym nie chciała, żeby tak samo wyglądał pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej - dodała.

MAC/ja