W Legii coś drgnęło. Wreszcie wygrała

Warszawa

Wciąż daleka od mistrzowskiej formy Legia Warszawa w końcu zdołała się przełamać. Wyjazdowe spotkanie z Koroną Kielce wygrała 2:1, choć musiała gonić wynik.

Legia przyjechała do Kielc kilka dni po upokarzającej porażce ze Spartakiem Trnava w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Kompromitującej, którą trener Dean Klafurić wytłumaczył problemami zdrowotnymi kilku piłkarzy.

- Po wirusie już nie ma śladu. Jestem przekonany, że z Koroną zagramy lepiej. Wciąż jesteśmy najlepszą drużyną w Polsce i stać nas na bardzo dobrą postawę - zapewniał przed sobotnim meczem.

Wrócił Pazdan

Chorwat zdecydował się na kilka zmian. Ta najważniejsza dotyczyła ustawienia. Mistrzowie Polski wrócili do gry czwórką obrońców. W pierwszym składzie pojawił się wreszcie Michał Pazdan, który z powodu udziału w mistrzostwach świata przygotowania do sezonu rozpoczął później od reszty kolegów.

Gra legionistów w obronie wyglądała poprawnie. Było więcej szybkości i agresji. Błędy, szczególnie w pierwszej połowie, się jednak im przydarzały. Jeden z nich Korona zamieniła na gola. Pazdan pozwolił na dośrodkowanie w pole karne, piłkę przyjął Ivan Jukić, który mając trochę swobody oddał celny strzał z półobrotu.

Utrata bramki mogła kibiców mistrza Polski zaniepokoić, bo goście, tak jak w meczu ze Spartakiem, mieli ogromne problemy ze stwarzaniem okazji. Skazani byli na błysk indywidualności. Tą największą jest w tej chwili Carlitos, pozyskany niedawno z Wisły Kraków. To właśnie Hiszpan miał jedyne szanse na gola przed przerwą. Najpierw uderzył z pola karnego prosto w bramkarza, a potem Mathias Hamrol końcówkami palców przeniósł jego atomowy strzał nad poprzeczką.

Inna Legia

Druga połowa to inna, nieco lepsza Legia. Sygnał do ataku dał Krzysztof Mączyński, który popisał się kapitalnym uderzeniem zza pola karnego. Po objęciu prowadzenia goście zyskali pewność siebie i szybko poszli za ciosem. Kolejny gol padł po kilku minutach. W głównej roli wystąpił Jose Kante, który uderzeniem głową wykończył dośrodkowanie Adama Hlouska.

Przegrywająca Korona kompletnie się pogubiła i nie wiedziała jak grać. Mistrzowie Polski do końca meczu grali niedokładnie w ataku, ale przynajmniej nie dali już sobie zagrozić i ostatecznie cieszyli się z wygranej. To ich pierwsze punkty w sezonie. Na inauguracje przegrali u siebie z Zagłębiem Lubin.

Korona Kielce - Legia Warszawa 1:2

Bramki: 1:0 Ivan Jukic (32), 1:1 Krzysztof Mączyński (56), 1:2 Jose Kante (66. - głową).

Korona Kielce: Matthias Hamrol - Bartosz Rymaniak, Adnan Kovacevic (75. Piotr Malarczyk), Elhadji Pape Diaw (70. Wato Arweladze), Michael Gardawski - Łukasz Kosakiewicz, Oliver Petrak (63. Felicio Brown Forbes), Jakub Żubrowski, Zlatko Janjic, Ivan Jukic - Maciej Górski.

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Mateusz Wieteska, Michał Pazdan (69. Inaki Astiz), Mateusz Żyro, Adam Hlousek - Domagoj Antolic, Krzysztof Mączyński, Dominik Nagy, Konrad Michalak (46. Jose Kante) - Kasper Hamalainen (89. Sebastian Szymański), Carlitos.

CZYTAJ TEŻ NA SPORT.TVN24.PL

We wtorek informowaliśmy o kompromitującej porażce w eliminacjach Ligi Mistrzów:

Legia przegrała i jest w trudnej sytuacji

PAP/TG/pm