Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

W dreamlinerze zepsuła się pompa. Na naprawę "zrzucili się" pasażerowie

Warszawa

"Ta sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca"TVN24
wideo 2/4

Usterka pompy hydraulicznej na dziesięć godzin uziemiła dreamlinera LOT-u w Pekinie. Na rejs do Warszawy czekało 249 pasażerów. Od czwórki z nich przedstawiciel przewoźnika pożyczył pieniądze na opłacenie naprawy. - Ta sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca - przyznaje rzecznik spółki i przeprasza.

"Samolot LOT-u ma awarię na Międzynarodowym Lotnisku w Pekinie" - napisał do nas Reporter 24. Boeing 787 Dreamliner miał odlecieć do Warszawy w poniedziałek o godzinie 8.45 czasu lokalnego.

Według informacji Adriana Kubickiego, rzecznika prasowego PLL LOT, powodem opóźnienia była usterka techniczna samolotu. - Po wylądowaniu stwierdzono wyciek płynu hydraulicznego. Konieczna była wymiana jednej z pomp hydraulicznych, to już się stało - poinformował jeszcze w poniedziałek Konrad Majszyk z biura prasowego linii. Ostatecznie pasażerowie dotarli do Warszawy przed godziną 23.

Pożyczka od pasażerów

Do redakcji "Newsweeka" zgłosił się pasażer, który twierdził, że pracownik magazynu w Pekinie odmówił zaakceptowania innej formy płatności za część do naprawy niż gotówka. Przedstawiciel LOT-u nie miał przy sobie odpowiedniej sumy. Zdecydował się poprosić pasażerów o pożyczkę.

Informację tę potwierdził rzecznik prasowy spółki. - Po kilku rozmowach nasz przedstawiciel przyznał, że rzeczywiście rozmawiał z czworgiem pasażerów i użyczyli mu oni doraźnie gotówki - przyznał Adrian Kubicki.

Jak powiedział rzecznik "nie akceptujemy takiego zachowania, jakiego dopuścił się nasz przedstawiciel w Pekinie. Z pewnością wyciągniemy wobec niego konsekwencje, ale raczej nie będą to konsekwencje finansowe, bo to nie jest kwestia odpowiedzialności finansowej" - powiedział Kubicki.

Rzecznik dodał, że może to być upomnienie lub nagana, jednak zanim zapadnie jakakolwiek decyzja o konsekwencjach dla pracownika, przeprowadzona zostanie z nim rozmowa. - Chcemy się dowiedzieć, co nim powodowało i co ma na własną obronę - zapewnił.

Umowa między LOT-em a Boeingiem, który odpowiadał za naprawę, jest skonstruowana w taki sposób, by wszystkie naprawy odbywały się bezgotówkowo. - W lotnictwie nie jest niczym nadzwyczajnym, że płaci się gotówką za doraźne naprawy i części pozyskiwane doraźnie. Jednak w tym przypadku była to część pozyskana od firmy Boeing, z którą współpracujemy - zaznaczył.

"Przedstawiciel popełnił błąd"

Przedstawiciel LOT-u powinien mieć przy sobie zarówno gotówkę, jak i kartę kredytową. Spółka zapewnia im środki właśnie na rozwiązywanie podobnych sytuacji. - Nie ma żadnych okoliczności, które usprawiedliwiają proszenie o te pieniądze pasażerów - zastrzegł Kubicki. - Nasz przedstawiciel uznał, że wypłata z bankomatu potrwa dłużej niż uzyskanie pieniędzy od pasażerów, których - jak twierdził - znał. Nawet jeśli działał w dobrej wierze, popełnił błąd. Nie akceptujemy takich standardów. Decyzja nie była z nikim konsultowana, nikt nie wyrażał na nią zgody - przyznał rzecznik.

Gdy samolot wylądował w Warszawie przedstawiciele LOT-u spotkali się z czwórką pasażerów. Od razu oddali im pożyczone pieniądze. Jak wyjaśnił Kubicki, chodziło o kwotę około dwóch i pół tysiąca juanów, czyli równowartość około 1300 złotych. - W ramach przeprosin i podziękowań postanowiliśmy przekazać tym pasażerom bilety otwarte na dowolne połączenie LOT-u - dodał.

"Pasażerowie go lubią"

Wobec przedstawiciela LOT-u w Pekinie zostaną wyciągnięte konsekwencje. Jak zastrzega rzecznik spółki, stanie się to dopiero po wysłuchaniu jego wyjaśnień. - Ta osoba ma bardzo długą historię pracy w LOT, za granicą, głównie w Azji. Pasażerowie bardzo go lubią - powiedział Kubicki.

Bilety na poniedziałkowy lot dreamlinerem z Pekinu do Warszawy wykupiło 249 pasażerów. Rzecznik LOT-u zapewnił, że pasażerowie otrzymali od przewoźnika zakwaterowanie w hotelu na czas oczekiwania na podróż do Warszawy.

kk/PAP/pm