"Uważam, że tutaj błędu nie popełniłem". Sipiera o sprawie "Roma Tower"

Warszawa

archiwum TVNWojewoda skomentował decyzję w sprawie "Roma Tower"

- Uważam, że tutaj błędu nie popełniłem - ale nie jestem decydentem do rozstrzygania. Od tego jest sąd - powiedział w czwartek wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera, pytany, czemu zezwolił na budowę wieżowca "Roma Tower" przy Poznańskiej.

Wojewoda Mazowiecki wydał rozstrzygnięcie nadzorcze dotyczące uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie Poznańskiej. Na jego mocy "stwierdzono nieważność szeregu zapisów planu zagospodarowania przestrzennego" tego rejonu. Pozwala ono jednak na wzniesienie 170-metrowego budynku "Roma Tower" - apartamentowca planowanego przez Archidiecezję Warszawską oraz Fundusz Inwestycyjny BBI Development, zgodnie z zamierzeniami inwestycyjnymi.

- Ja jestem obligowany do tego, żeby przestrzegać litery prawa, bo za to odpowiadam - wyjaśnił w czwartek na antenie RDC wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera, pytany o to, czemu zakwestionował większość planu zagospodarowania przestrzennego tego terenu, a zezwolił na budowę wieżowca.

- Uważam, że tutaj błędu nie popełniłem. Ale nie jestem decydentem do rozstrzygania. Od tego jest sąd - podkreślił.

Wojewoda kontra ratusz

Rozstrzygnięcie wojewody stwierdzające nieważność części planu zagospodarowania zostało wydane 3 stycznia. Zdzisław Sipiera w swoim uzasadnieniu podważył między innymi sposób, w jaki projekt tego planu był przygotowywany.

Stwierdzało ono nieważność niektórych zapisów planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie Poznańskiej, które dotyczą terenu, na którym ma zostać zrealizowany projekt "Roma Tower". Jak podaje PAP, zdaniem inwestora, "nie są to zapisy kluczowe dla realizacji inwestycji", a "rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody Mazowieckiego nie wyeliminowało tych zapisów planu, które dopuszczają wzniesienie przez spółkę wysokościowego, wielofunkcyjnego budynku, do maksymalnej wysokości 170 metrów, w którym ma się znaleźć około 55 000 m2 powierzchni użytkowej najmu".

- Jeżeli miasto zaskarży tę decyzję wojewody, będziemy w sporze przed sądem i okaże się, kto miał rację - wyjaśnił Sipiera.

Rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody Mazowieckiego nie jest prawomocne i może zostać zaskarżone do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Wieżowce z protestem w tle

Prace nad uchwalaniem planu dla Śródmieścia Południowego trwały siedem lat i przebiegały w bardzo burzliwej atmosferze. Jedno z posiedzeń komisji ładu przestrzennego skończyło się interwencją policji, o czym pisaliśmy na tvnwarszawa.pl.

Miejscy aktywiści od początku byli przeciwni stawianiu wysokościowców w centrum miasta. Przekonywali, że negatywnie wpłynie to na smog i środowisko naturalne. Domagali się budowy nowych szkół czy centrów skupiających lokalną społeczność zamiast wieżowców. Protesty nie przyniosły oczekiwanych przez nich skutków.

Plan został uchwalony na sesji rady miasta 30 listopada. Za jego przyjęciem głosowali wspólnie radni Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Siedem osób wstrzymało się od głosu. Jedna (Paulina Piechna-Więckiewicz) była przeciwko.

Zobacz, jakie kontrowersje budziła wcześniej debata nad planem:

Awantura na sesjiLech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
wideo 2/4

PAP/kk/pm