Urzędnik zachęcał podwładnych do zbierania głosów na PO

Warszawa

Mail został wysłany do kilkunastu osób fot. tvn24.pl

Urzędnik prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz zachęcał swoich podwładnych do zbierania podpisów na Platformę Obywatelską - informuje tvn24.pl. Maila w tej sprawie wysyłał ze swojej ze służbowej poczty. Prawo i Sprawiedliwość twierdzi, że to złamanie prawa i zapowiada złożenie do prokuratury wniosku o popełnieniu przestępstwa. PO sprawę potępia i się od niej odcina.

W pierwszej połowie sierpnia, gdy partie polityczne kompletowały podpisy konieczne do zarejestrowania komitetów wyborczych i list kandydatów w PKW, zastępca dyrektora Zespołu Żłobków stołecznego Ratusza Radosław Poniatowski, postanowił pomóc PO. Ze służbowej skrzynki wysłał maila nakłaniającego do zbierania podpisów na listę Platformy Obywatelskiej.

Skan e-maila wysłanego przez urzędnika fot. tvn24.pl
Skan e-maila wysłanego przez urzędnika fot. tvn24.pl

"Zebrać jak najwięcej podpisów, listy dostarczyć do sekretariatu"

"Szanowni Państwo! Jak Państwu wiadomo dużymi krokami zbliżają się wybory parlamentarne. Jeżeli ktoś z Państwa jest skłonny poprzeć Komitet Wyborczy Platformy Obywatelskiej, to w załączeniu przesyłam wzór karty do zbierania podpisów pod listą kandydatów na posłów, oraz kandydatów na senatorów " - czytamy w wysłanej przez niego wiadomości.

Poniatowski zwraca się z prośbą "o zebranie jak największej liczby podpisów", a także apeluje o dostarczenie ich do sekretariatu urzędu do 18 sierpnia (termin składania zawiadomień o utworzeniu komitetów wyborczych mijał 22 sierpnia).

W mailu przesłał też załączniki m.in. z gotowymi listami i instrukcją jak zbierać podpisy. Wiadomość trafiła do kierowników warszawskich żłobków.

PiS donosi do prokuratury i PKW

Sprawa oburzyła Prawo i Sprawiedliwość, które twierdzi, że działanie Poniatowskiego jest "nielegalne i wyjątkowo nieetyczne".

W czwartek jego politycy - m.in. były szef CBA Mariusz Kamiński, a także poseł Artur Górski (obaj kandydują do Sejmu) podczas konferencji prasowej zapowiedzieli, że złożą do prokuratury wniosek o popełnieniu przestępstwa w tej sprawie. Zarzuty: przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, a także złamanie kodeksu wyborczego.

Politycy PiS skierują także odpowiednie zawiadomienie do Państwowej Komisji Wyborczej.

Żądają odwołania urzędnika ze stanowiska, a od prezydent Warszawy oczekują wyjaśnień: czy zbieranie podpisów w podległych jej instytucjach, jest normą.

PO "kategorycznie potępia"

Rzeczniczka sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska w rozmowie z tvn24.pl przyznała, że takie zdarzenie miało miejsce. Dodała, że działanie urzędnika "kategorycznie potępia".

- To skandal. Nieważne, do ilu osób wysłano mail, taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca - stwierdziła. I dodała: - Cieszymy się, że ktoś chce się angażować w pomoc w naszej kampanii, ale nie w czasie pracy.

Kidwa-Błońska zaznaczyła, że Poniatowski nie należy do Platformy.

Zapewniła, że agitacja i zbieranie podpisów w instytucjach publicznych "nie jest metodą stosowaną podczas kampanii przez PO". Zapowiedź PiS złożenia wniosku do prokuratury ws. popełnienia przestępstwa, skomentowała krótko: - A niech składają.

Urzędnik z naganą

Przełożona Poniatowskiego, dyrektor Zespołu Żłobków Bożena Przybyszewska powiedziała tvn24.pl, że urzędnik zostanie ukarany naganą i pozbawiony premii. Ma to się stać natychmiast, gdy wróci do pracy - dziś przebywa na urlopie.

Dodała, że Poniatowski pytany o motywy wysłania maila odpowiedział, że "nie przemyślał swojego zachowania".

Dziennikarzom portalu tvn24.pl nie udało się skontaktować z Poniatowskim. Nie odbiera telefonów.

Czytaj także na tvn24.pl

Natalia Szewczak//mat