Urzędniczy ping-pong na skrzyżowaniu

Warszawa

| TwitterPrzed kinem Femina dzień jak co dzień / fot. WRA, Kontakt 24

- No to będzie ping-pong - tak rzecznik Zarządu Dróg Miejskich skomentował nasze starania o ustalenie, kto odpowiada za psującą się codziennie sygnalizację na skrzyżowaniu al. Jana Pawła II z al. Solidarności.

Od czwartku próbujemy ustalić, kto odpowiada za stan sygnalizacji świetlnej na jednym z największych skrzyżowań w Warszawie. Ta psuje się nawet kilka razy dziennie, co za każdym razem powoduje w tym miejscu gigantyczny bałagan i potęguje korki w całej okolicy.

Metro, drogowcy, tramwajarze...

Zaczęliśmy od telefonu do miejskiego inżyniera ruchu. Ten poinformował nas, że niedawno zmieniła się firma, która - na zlecenie drogowców - konserwuje sygnalizację. I przyznał, że nowa nie radzi sobie z tym zdaniem.

Po szczegóły odesłał do Zarządu Dróg Miejskich. Tam usłyszeliśmy jednak, że w związku z budową II linii metra, skrzyżowanie przekazano pod opiekę Metra Warszawskiego. Metro odżegnało się jednak od odpowiedzialności i odesłało nas znów do drogowców.

Ci - w osobie rzecznik Urszuli Nelken - odsyłali nas jeszcze do wykonawcy II linii metra, by na koniec dnia pracy zmienić front i przerzucić odpowiedzialność na Tramwaje Warszawskie, które remontują właśnie torowisko w ciągu al. Niepodległości i al. Jana Pawła II.

Tramwaje: "Tak, ale..."

Rzecznik Tramwajów Warszawskich przyznał, że skrzyżowanie jest aktualnie pod opieką jego firmy, a konkretnie pracującego na jej zlecenie wykonawcy remontu, firmy ZUE. Ale od razu zastrzegł, że awaria to już problem drogowców: - My wprowadziliśmy nowe oprogramowanie, ale w między czasie zamokła instalacja, za którą odpowiada ZDM.

Ci jednak nadal nie poczuwają się do odpowiedzialności. - Sygnalizacja na skrzyżowaniu to całość i w całości została przekazana. Jeżeli coś zostało zalane, to Tramwaje Warszawskie powinny to naprawić - odpiera argumenty Adam Sobieraj, już drugi rzecznik ZDM zajmujący się tą sprawą.

Na wieść, że przekażemy jego odpowiedź tramwajarzom, stwierdził tylko: - No to znów będzie ping-pong...

Jest projekt, nie ma pieniędzy

Sobieraj przyznał też, że sygnalizacja w tym miejscu jest w fatalnym stanie i wymaga modernizacji. Jego zdaniem, ta miała być wykonana w ramach budowy drogi rowerowej przez Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych.

Kiedy? - Mamy projekt, nie mamy pieniędzy. Chyba nikt nie umie powiedzieć, kiedy się znajdą - rozwiewa nadzieję na szybką poprawę Małgorzata Gajewska ze ZMID-u.

"Jak pożyczony samochód"

- Skoro drogowcy przyznają, że sygnalizacja jest w fatalnym stanie, to czemu zwalają na nas winę? - pyta rzecznik Tramwajów Michał Powałka. - To jest tak samo, jakby ktoś panu pożyczył stary samochód. On się psuje. To kto za to odpowiada? Chyba właściciel, prawda? - mówi w rozmowie z tvnwarszawa.pl.

Pytany, kto odpowiada za doraźne naprawy, przyznaje jednak, że firma ZUE, działająca na zlecenie tramwajów warszawskich. - Jeszcze raz poprosiliśmy naszego wykonawcę, by zwracał szczególną uwagę na wszystkie problemy w tym miejscu.

PRZECZYTAJ KOMENTARZ DZIENNIKARZA TVNWARSZAWA.PL

roody/ec