Uratują klinikę Budzik? Ministerstwo deklaruje pomoc

Warszawa

Fakty TVNBudzik w opałach

Jest szansa na pomoc dla kliniki Budzik, która znalazła się na skraju bankructwa. Konkretną pomoc finansową zadeklarowało ministerstwo pracy, trwają również negocjacje z Narodowym Funduszem Zdrowia - informują "Fakty" TVN.

Dokładnie rok temu klinika Budzik rozpoczęła działalność. W sobotę zawitał do niej również niezwykły gość - "Święty Mikołaj". Jednak pracownicy placówki, a przede wszystkim pacjenci nie mają specjalnych powodów do zadowolenia.

"Żeby nie runęła"

Jak pisaliśmy na tvnwarszawa.pl, klinika jest na skraju bankructwa. Stawki przyznane przez Narodowy Fundusz Zdrowia na każdego pacjenta okazały się o ok. 30 procent za małe. – Są wymagania, my je realizujemy z naddatkiem, ale nie można ich zrealizować za minimalne pieniądze – mówi Andrzej Lach, dyrektor zarządzający kliniką Budzik.

Ewa Błaszczyk, dzięki której klinika istnieje, podniosła alarm. - Szukam wszędzie, pukam do wszystkich drzwi, żeby ta klinika nie runęła, żeby się rozwijała - opowiada.

Optymalne finansowanie?

Ministerstwo pracy zadeklarowało jako pierwsze konkretną pomoc finansową. - Są środki na realizację programów w zakresie funduszy inicjatyw obywatelskich. Czy to nie jest inicjatywa obywatelska? To jest absolutnie inicjatywa obywatelska - mówi w rozmowie z reporterką "Faktów" TVN Elżbieta Seredyn, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Potrzebny jest jednak stały dopływ gotówki. Już w połowie października klinika poprosiła NFZ o lepszy kontrakt na kolejny rok. Chodzi o szansą na więcej konsultacji ze specjalistami, na dodatkowe badania i nocne dyżuru lekarskie. Fundusz twierdzi, że te negocjacje się nie zakończyły. Nad ostateczną decyzją jeszcze się zastanawia. - Żeby to było racjonalne, optymalne finansowanie oparte na faktach, realnych potrzebach - tłumaczy Agnieszka Gołąbek z mazowieckiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

Jak informują "Fakty", we wtorek klinikę ma odwiedzić premier Donald Tusk.

Ciężkie urazy mózgu

Klinikę uruchomiono w lipcu 2013 roku. Trafiają tam dzieci po ciężkich urazach mózgu przebywających w śpiączce. Przyjmowani są pacjenci w wieku od dwóch do 18 lat i przebywający w śpiączce nie dłużej niż 12 miesięcy od urazu lub sześć miesięcy, jeśli śpiączka wystąpiła z przyczyn nieurazowych.

Marzanna Zielińskaran/par