"Uparłem się, żeby zabrać im ten rozkradziony majątek"

Warszawa

Patryk Jaki w szansach na prezydenturę WarszawyTVN24
wideo 2/3

- Jak człowiek sobie pomyśli, jak wielki bałagan panuje w tym mieście, to człowiekowi ręce opadają. Z punktu widzenia prawa administracyjnego, to jest jedna wielka tragedia i katastrofa - ocenił rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz z stolicy Patryk Jaki, gość "Piaskiem po oczach" w TVN24.

Wiceminister sprawiedliwości i szef komisji weryfikacyjnej był pytany, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz usłyszy zarzuty za sprawy związane z reprywatyzacją. - Jest dużo argumentów za zarzutami dla Gronkiewicz - odparł Patryk Jaki. I ocenił, że jeżeli chodzi o reprywatyzację w stolicy, to "uczciwej było niewiele". - Prowadzę 176 postępowań, uczciwych spadkobierców tam nie widzę - stwierdził Jaki.

"Warszawa straciła dekadę w inwestycjach"

Jego zdaniem Warszawa niesłusznie oddając szereg nieruchomości, miasto straciło ogromne pieniądze, które mogło przeznaczyć na inwestycje. - W 2016 roku na inwestycje i remonty wydano 1,2 miliarda złotych. W samym 21014 roku Hanna Gronkiewicz-Waltz oddała nieruchomości różnym mafiom reprywatyzacyjnym za 1,5 miliarda złotych, czyli gdyby to pomnożyć przez 11 lat, to znaczy, że Warszawa oddała budżet inwestycyjny na dekadę mafiom reprywatyzacyjnym - wyliczał.

Przekonywał, że mimo, iż decyzję w sprawie zreprywatyzowania kamienicy przy Noakowskiego 16 (tak zwanej "kamienicy Waltzów") podejmowali urzędnicy Lecha Kaczyńskiego, winna jest Gronkiewicz-Waltz.- Kiedy zreprywatyzowano kamienicę, mieszkańcy zaczęli szukać w archiwach. Pierwsze ślady fałszerstwa były w 2007 roku. Wtedy Lech Kaczyński poprosił o cofniecie - przypominał Jaki. - Hanna Gronkiewicz-Waltz wiedziała o wszystkich przekrętach i nic nie robiła - argumentował.

Kochalskiego by odwołał

Wróciła też sprawa Mirosława Kochalskiego, komisarza w ratuszu w czasach PiS. Mimo wątpliwości przy reprywatyzacjach, pod którymi się podpisał, pozostaje on wiceprezesem Orlenu. - To jest bez wątpienia duży błąd. Gdyby ode mnie zależało, zostałby odwołany nawet teraz SMS-em - zapewniał i dodał, że "prosił już ważne osoby, żeby tej osoby już tam nie było". Bez skutku. - Proszę oceniać mnie za moje działania. Został przesłuchany tak twardo, jak żadna inna osoba. Poprosiłem, by wpisać dla Kochalskiego karę w wysokości 12 jego miesięcznych pensji za decyzję, którą podjął - przekonywał.

Kochalski został wezwany, ponieważ to jego podpis widniał pod decyzję zwrotową w sprawie kamienicy przy Nabielaka 9, gdzie mieszkała między innymi Jolanta Brzeska.

Kandydat na prezydenta?

Na pytania sprawie kandydowania na prezydenta Warszawy, Jaki mówił ostrożnie. - Nie jesteśmy faworytami w Warszawie, wiec spoglądam na to spokojnie, ale mam swoje zadanie, uparłem się, żeby zabrać im ten rozkradziony majątek, te kamienice - podsumował.

kz/b