Umowy czekają na ujawnienie bo sędzia się rozchorował

Warszawa

Lech Marcinczak / tvnwarszawa.plJarosław Krajewski, PiS

Sąd rejonowy miał w środę rozpatrzyć wniosek radnego PiS-u o egzekucję wyroku nakazującego ujawnienie danych osobowych osób, z którymi zawierało umowy zlecenie miejskie biuro edukacji. Rozprawa się jednek nie odbyła - z powodu choroby sędziego trzeba jeszcze poczekać.

- Sąd poinformował mnie, że na następnej rozprawie rozpatrzy wniosek o egzekucję wyroku, i że sprawę przejmie inny sędzia- poinformował Jarosław Krajewski z Prawa i Sprawiedliwości.

Radny Warszawy stara się zmusić warszawski ratusz do ujawnienia, z kim podpisywał tzw. tajne umowy. Chodzi o sześć ze znacznie większej liczby, umów o dzieło i zlecenie, które urzędnicy zawierali nie ujawniając z kim.

3 umowy wciąż tajne

Urzędnicy podali dane trzech osób, z którymi je podpisywali. Pozostałe nazwiska trzymają jednak w tajemnicy ignorując wyrok sądu okręgowego, który nakazał ich ujawnienie. Jak tłumaczą, osoby które je podpisały się na to nie zgodziły. I właśnie w sprawie tych trzech wciąż toczy się postępowanie.

Chodzi m.in. o współpracę z mediami i organizację konferencji prasowej za 10 tysięcy złotych, czy o analizę pikniku naukowego za 4 tysiące złotych. Po co ratusz pytał o zgodę, skoro do ujawnienia danych zobowiązuje go wyrok sądu? - My dalej uważamy, że musi to rozstrzygnąć sąd najwyższy. Sąd pierwszej instancji podzielił nasze zdanie, drugiej pana radnego, dlatego czekamy na ostateczny wyrok - tłumaczył kilka tygodni temu Bartosz Milczarczyk, rzecznik ratusza.

Jest wyrok, umowy wciąż tajne

Krajewski złożył w sądzie rejonowym wniosek o egzekucję prawomocnego wyroku z listopada zeszłego roku. Sąd okręgowy nakazał wtedy ujawnienie umów, ale ratusz wciąż tego nie zrobił.

- Miasto wydaje w ten sposób kilkadziesiąt milionów złotych rocznie, dlatego niezwykle istotne jest, by każdy obywatel mógł kontrolować prezydent miasta - mówi radny PiS.

Walka Krajewskiego odniosła już pewien skutek - prezydent stolicy zapowiedziała, że nowe umowy będą już zawierały klauzulę, iż ich podpisanie wiąże się z koniecznością ujawnienia danych.

Długa walka radnego

Cała sprawa zaczęła się w 2009 roku. Radny poprosił wtedy o informacje na temat danych osobowych z umów, które zawierało biuro edukacji. Urząd nie ujawnił nazwisk, powołując się na ustawę o ochronie danych osobowych. Taka interpetacja pozwala urzędnikom przelewać miliony złotych na prywatne konta nie ujawniając, do kogo one należą.

Argumentację urzędników podzieliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze, a później sąd. Sędzia podkreśliła, że osoby zatrudnione przez miasto, mają prawo do prywatności, zwłaszcza, że nie są osobami publicznymi.

Jarosław Krajewski odwołał się do sądu okręgowego i tym razem wygrał. - Ten prawomocny wyrok zapadł w listopadzie 2011 roku i obowiązkiem miasta było jego wykonanie - zaznacza Krajewski.

Władze miasta się jednak nie poddały i postanowiły wnieść o kasację wyroku. Ostateczną decyzję wyda Sąd Najwyższy.

Problem w tym, że zgodnie z prawem skarga kasacyjna nie wstrzymuje wykonania wyroku. Ratusz jednak go wciąż ignoruje.

roody//ec