Udana reanimacja. Kierowca autobusu uratował życie pasażerowi

Warszawa

nr.waw.pl/Janusz BubelKierowca autobusu od razu przystąpił do reanimacji

Kierowca autobusu linii 119 uratował życie starszemu pasażerowi, który zasłabł w trakcie jazdy. - Jak człowiek umiera na moich oczach, to trzeba go ratować - mówi bohater.

Jako pierwszy sprawę opisał portal nr.waw.pl. Do dramatycznej sytuacji doszło na zatoce przystankowej przy stacji PKP Anin. Mężczyzna w starszym wieku biegł do autobusu, który miał zaraz odjechać. Gdy tylko znalazł się wewnątrz pojazdu, przewrócił się i stracił przytomność. Pasażerowie wpadli w panikę, a do mężczyzny wyszedł kierowca autobusu, Jarosław Wieczorek.

Zachowując zimną krew, od razu przystąpił do reanimacji, prosząc dwie pasażerki o pomoc w uniesieniu nóg ratowanego i o powiadomienie pogotowia. Życie mężczyzny udało się uratować.

Pierwszej pomocy uczył się na szkoleniu

Kierowca z zajezdni przy Ostrobramskiej podkreśla, że pierwszej pomocy nauczył się w trakcie szkoleń. Zdarzało mu się już udzielać pomocy bliskiej osobie, która również zasłabła. Wiedział, że w takich sytuacjach liczy się każda sekunda. Tutaj sytuacja wyglądała dramatycznie. Reanimowany pasażer tracił bowiem oddech i siniał.

- Schodził z sekundy na sekundę, a ja pompowałem i powtarzałem w kółko: błagam, nie umieraj mi tylko - wspomina pan Jarosław. Masaż serca wykonywał do przyjazdu karetki. Trwało to kilka minut. Gdy ratownicy przejmowali reanimację, nie było wiadomo, czy wszystko zakończy się pomyślnie. - Kiedy odjeżdżali widziałem, że mężczyzna wciąż jest nieprzytomny, ale oddycha. Kamień spadł mi z serca, tylko lęk o niego pozostał. To nie jest normalna sytuacja. Długo byłem przejęty - mówi skromnie kierowca.

nr.waw.pl, ep/b