Udają taksówki "na paczkę"

Warszawa

| Fakty po Faktachfot. TVN 24

Nie mają licencji ale wożą pasażerów jak zwykłe taksówki. Choć parlamentarzyści przegłosowali poprawkę w ustawie o transporcie drogowym, nieuczciwi przewoźnicy już znaleźli nową furtkę w prawie. Udają bagażówki - donosi „Gazeta Stołeczna".

Zamiast przewozu osób w stolicy można spotkać coraz więcej "taksówek bagażowych".

- To jawna kpina z prawa, bo przecież nie wożą bagażu tylko pasażerów. Dla mnie wszystko jest jasne: chcesz wozić ludzi zarobkowo, musisz mieć licencję - denerwuje się w rozmowie z "Gazetą Stołeczną" jeden z licencjonowanych taksówkarzy.

Bo nie mają 3,5 tony

Według obowiązującego prawa dla pojazdów do 3,5 tony w transporcie drogowym rzeczy nie potrzeba licencji. Dlatego niektórzy kierowcy wożą w bagażniku paczki. W razie kontroli wystarczy, ze pasażer przyzna, że to jego bagaż i już "taksówkarza" ukarać nie można.

Dlatego licencjonowani kierowcy założyli jak sami o sobie mówią: "nieformalną grupą antyprzewozową" i od pewnego czasu dokumentują na zdjęciach nielegalne taksówki.

"Proceder będzie coraz większy"

- Zjawisko niby-taksówkarzy bagażowych dopiero się zaczyna, ale wkrótce może się rozrosnąć do ogromnych rozmiarów - przewiduje w rozmowie z "Gazetą Stołeczną" Paweł Biedrzycki, szef Super Taxi.

Jak donoszą taksówkarze, na "bagażówkach" jeżdżą głównie kierowcy, którzy wcześniej działali pod szyldem "przewozu osób". Uchwalona przez parlament zmiana prawa zniosła limit licencji i dała przewoźnikom rok na wyrobienie dokumentu. Ale kierowcy "przewozu osób" maja problemy ze zdawaniem egzaminu (gdzie sprawdzana jest np. topografia miasta) lub byli karani, co ich dyskwalifikuje.

Najwięcej w korporacjach

Na pomysł takiego przekształcania, według taksówkarzy, mieli wpaść szefowie korporacji, w których barwach jeździło wiele aut "przewozu osób", żeby uniknąć kar, za podszywanie swoich samochodów pod legalne taksówki.

Nieuczciwych przewoźników może kontrolować Inspekcja Transportu Drogowego lub policja. - Kogoś, kto wozi pasażerów bez licencji jako taksówka bagażowa, możemy ukarać 3 tys. zł. Pasażer musi jednak zeznać, że zamówił normalny kurs a nie transport towaru - mówi "GS" Alvin Gajadhur, rzecznik Inspekcji.

mjc/roody